Nie tak dawno ćwiczyli wspólnie na treningu reprezentacji Polski, natomiast dzisiaj wybiegną po przeciwnych stronach barykady. Jakub Błaszczykowski i Wojciech Szczęsny zagrają w meczu na szczycie ligi włoskiej. Dwóch Polaków dość niespodziewanie trafiło na włoskie boiska podczas ostatniego okienka transferowego. Wojciech Szczęsny znalazł się na wylocie z Arsenalu po tym, jak wpadł w konflikt z Arsene’em Wengerem. Kiedy na Emirates Stadium sprowadzony został Petr Cech, wszystko było jasne: wychowanek Legii musiał się ewakuować i został odesłany na wypożyczenie do Romy. Kuba Błaszczykowski znalazł się w podobnej sytuacji. On jednak nie popadł z nikim w konflikt, a padł po prostu ofiarą ogromnych zmian w Borussii Dortmund. Klub pożegnał się z Juergenem Kloppem i zatrudnił Thomasa Tuchela, który nie widział dla reprezentanta Polski miejsca w składzie. Po starcie sezonu spędzonym na trybunach Kuba doskonale wiedział, co zrobić. Chcąc wywalczyć powołanie na mistrzostwa Europy we Francji, odszedł do Fiorentiny na takiej samej zasadzie co Szczęsny do klubu z Wiecznego Miasta.
Szczęsny dobrze spisywał się w trakcie przygotowań do sezonu, jednak kibice Romy zachwycili się nim w trakcie spotkania z Juventusem, kiedy w doliczonym czasie gry popisał się imponującą paradą, dzięki której „Giallorossi” nie stracili trzech punktów na ostatniej prostej. Polak w znacznym stopniu przyczynił się do pokonania „Starej Damy”, co było dla Romy pierwszym od dłuższego czasu zwycięstwem nad jednym z największych rywali.
https://www.youtube.com/watch?v=_7u9Y0WHHRw
Szczęsny jest podstawowym bramkarzem Romy, a jego miejsca między słupkami nie podważyła nawet kontuzja, której nabawił się w starciu z Luisem Suarezem podczas meczu z Barceloną. Kiedy tylko 25-latek doszedł do siebie, wrócił do podstawowej jedenastki. Zbiera przychylne recenzje i nie zanosi się, aby miał przegrać rywalizację z Morganem de Sanctisem. Jeżeli Szczęsny podtrzyma dobrą formę, to Adam Nawałka będzie miał kłopot bogactwa przy wybieraniu pierwszego bramkarza na Euro 2016.
Sytuacja u Błaszczykowskiego wygląda podobnie. Były kapitan reprezentacji nieprzypadkowo wybrał właśnie Fiorentinę. Głośno było o zainteresowaniu nim ze strony Evertonu, Betisu i VfB Stuttgart, jednak właśnie we Florencji ma najmniejszą konkurencję do gry w podstawowej jedenastce. Wraz z przyjściem byłego skrzydłowego Wisły do „Violi” z klubu odszedł Joaquin Sanchez, do tej pory podstawowy piłkarz na pozycji Błaszczykowskiego. Jak dotąd Kubie we Florencji idzie nieźle. Wystąpił w siedmiu spotkaniach i strzelił jednego gola.
Pojedynek Fiorentiny i Romy zapowiada się bardzo ciekawie nie tylko ze względu na rywalizację dwóch naszych rodaków. „Viola” dość niespodziewanie przewodzi ligowej tabeli, natomiast ekipa gości po świetnym starcie i lekkim kryzysie zaczyna wracać na właściwe tory. W ostatnich trzech ligowych pojedynkach Roma nie straciła żadnego punktu, „Viola” natomiast po raz drugi w sezonie przegrała. Podopieczni Paulo Sousy polegli w starciu z Napoli.










