Na trzy kolejki przed końcem Śląsk Wrocław zajmuje drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Takiej metamorfozy zespołu prowadzonego przez Oresta Lenczyka nie spodziewał się chyba nikt. Nieoczekiwanie wielkie ambicje ma też Górnik Zabrze, który podejmie u siebie wicelidera już jutro.
Niespodzianka wisi w powietrzu

Po dziesięciu kolejkach Ekstraklasy Śląsk znalazł się w doborowym towarzystwie Lecha i Cracovii jako sąsiadów w tabeli. Bynajmniej jednak nie w czubie, lecz na samym dnie. Odkąd stery w klubie po Tarasiewiczu przejął Lenczyk, Śląsk odwrócił swoją pozycję w tabeli – z drugiego miejsca od końca wrocławianie powoli myślą już o europejskich pucharach! Z jedenastu punktów straty do najbliższego rywala obecnie zrobiły się już cztery punkty przewagi! Z taką formą od początku sezonu zespół ze stadionu przy ul. Oporowskiej mógłby walczyć o tytuł mistrzowski. Zostały trzy kolejki, w których Śląsk jest panem swojego losu – jeżeli wygra wszystkie mecze, zobaczymy go w europejskich pucharach, co w kontekście fatalnego początku sezonu będzie sporą niespodzianką. Szyki wrocławianom będzie chciał pokrzyżować Górnik Zabrze, który imponuje dość stabilną formą na przestrzeni całego sezonu. Dobrze wykonywana przez Adama Nawałkę praca procentuje już od sierpnia ubiegłego roku i szkoleniowiec zabrzan bardzo chciałby, aby pełnię umiejętności jego podopieczni pokazali w końcówce sezonu.
Bitwa o śmierć lub życie

Trudno inaczej reklamować spotkanie pomiędzy Polonią Bytom a Arką Gdynia. Podopieczni Roberta Góralczyka pomimo porażki z Cracovią wciąż zajmują „bezpieczne” 14. miejsce. „Pasy” jednak ciągle depczą im po piętach i jeżeli wygrają z Widzewem, mogą się zamienić miejscami ze śląskim klubem. Praktycznie będzie to mecz ostatniej szansy dla Arki, której uratować nie może też Frantisek Straka. W ostatnich spotkaniach ponownie dały o sobie znać największe słabości „Żółto-niebieskich” za kadencji trenera Pasieki, a zwłaszcza grzech nieskuteczności. Na tle pozostałych zespołów liczba zdobytych przez gdynian bramek (17) jest tragicznie mała. Gospodarze tego spotkania powinni sobie przypomnieć spotkanie sprzed ponad miesiąca, kiedy to pokonali u siebie Cracovię 3:0. Kibice w Gdyni liczą na to, że podobnie jak wówczas ich ulubieńcy, staną na wysokości zadania.















