Jakiś czas temu swoje pięć minut miał jeden klub z Rzeszowa – Stal. Drużyna bardzo ładnie rozpoczęła sezon, a w dodatku usłyszeć można było o ambitnych planach na przyszłość. Nieco ciszej pracuje się obecnie w innym zespole z tego miasta – Resovii, na który też trzeba zwrócić baczną uwagę.
Choć nie mówi się otwarcie o awansie, raczej niewiele też słychać o szkoleniu młodzieży, a i głośniejszych nazwisk także brak, to ogólnie rzecz biorąc wszystko funkcjonuje dobrze, a nawet i lepiej, niż można było się spodziewać.
Jeszcze rok temu Resovia spokojnie odnalazła się w realiach drugoligowych i chcąc kontynuować podróż dobrze obraną drogą, klub w ciągu kilku miesięcy poczynił kolejny postęp. Nie potrzeba było tu głośnych nazwisk, dużych sum pieniędzy. Wystarczyły marzenia i konsekwentna ciężka praca, jaką narzucił zdolny szkoleniowiec, o którym niebawem może być głośno.
Ekspert od awansów

Pierwszy sezon i awans. Tak rozpoczętą przygodą w zawodzie trenera można iść z podniesioną głową po kolejne sukcesy. Szymon Grabowski, dotąd nieznany szkoleniowiec, niebawem może być selekcjonerem, o którego zabiegać będą inne kluby, a to za sprawą tego, czego dokonuje w klubie z Rzeszowa.
Resovia pod jego wodzą niewiele potrzebowała, by bić się jak równy z równym z ekipami mającymi większy potencjał. Jednakże dla młodego i ambitnego szkoleniowca nic nie jest straszne, a wcześniejsze cele, jakie sobie narzucił, zaczął bezczelnie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, spełniać.
Już rok temu prowadzona przez niego ekipa z Rzeszowa prezentowała się całkiem przyzwoicie i choć beniaminek miał wiele rzeczy do poprawy, stał się na tyle skutecznie grającą drużyną, że bez większych problemów pozostał w gronie innych drugoligowych drużyn.
Idąc jednak tokiem myślenia trenera Szymona Grabowskiego – warto zanotować sobie akurat to nazwisko – nie należy stać w jednym miejscu, tylko marzyć, by następnie te marzenia spełniać. Toteż zgodnie z tym założeniem Resovia wypowiedziała wojnę silniejszym, jak by się mogło wydawać, i rozpoczęła ofensywę na awans. Zresztą dlaczego by nie, skoro już w swoim pierwszym sezonie trenerowi udała się ta sztuka i Resovia znalazła się w II lidze? A dlaczego by nie, skoro rywale nie garną się specjalnie do tego, by ten awans sobie zapewnić?
Młodość ma to do siebie, że potrafi być trochę bezczelna, a więc szkoleniowcowi wolno jak najbardziej mówić o rywalizacji o miejsca 1–6. Na chwilę obecną sytuacja wygląda bardzo dobrze, zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by trener Grabowski wycisnął z Resovii jeszcze więcej.
Zakończyć pozytywną passę
Umiejętności szkoleniowca lidera II ligi poznał jakiś czas temu Widzew. Niepokonany gigant, który na swoim stadionie od dłuższego czasu nie zaznał goryczy porażki, musiał tym razem przełknąć takową, i to za sprawą Resovii, bezpośredniego rywala do awansu.











