Po bardzo przeciętnym widowisku Espanyol zremisował bezbramkowo z Villarrealem w spotkaniu 12. kolejki Primera Division. Zespołem nieznacznie lepszym byli gospodarze, ale kiedy w końcu zaczęli zdobywać faktyczną przewagę, w zdobyciu zwycięskiej bramki przeszkodziła im czerwona kartka dla Forlina i spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem.
Spotkanie dużo lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 3. minucie za sprawą Borjy Valero mogli objąć prowadzenie, ale po jego uderzeniu zza linii pola karnego piłkę na raty złapał Alvarez. Jednak z każdą kolejną upływającą minutą malała inicjatywa przyjezdnych i coraz bardziej zaczynała zarysowywać się różnica pomiędzy zespołami. Przez dłuższy okres gry na boisku działo się bardzo niewiele, jeśli nie liczyć prób przebojowych akcji któregoś ze skrzydłowych Espanyolu. Emocje podniosły się ponownie dopiero w 26. minucie, kiedy to po sprytnie rozegranym rzucie rożnym strzał głową Hectora Moreno trafił w ręce Diego Lopeza.

W pierwszej połowie byliśmy świadkami jeszcze tylko jednej bramkowej sytuacji. W 38. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony boiska w powietrzu zderzyli się Musacchio i Diego Lopez, i piłka trafiła w głowę obrońcy, który jednak szczęśliwie nie skierował piłki do własnej bramki, tylko wylądowała ona na poprzeczce. Więcej emocji w pierwszej części spotkania kibice nie doświadczyli. Powiedzieć, że pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyn, które w ubiegłym sezonie walczyły o europejskie puchary rozczarowało, to troszkę za mało. Pomimo niewielkiej przewagi gospodarzy remis był zdecydowanie sprawiedliwym rezultatem.
Druga połowa mogła zacząć się od bramki dla gospodarzy, ale najpierw groźne strzały Sergio Garcii, a później niekorzystna decyzja sędziego po upadku Vazqueza i niepodyktowanie rzutu karnego sprawiły, że na tablicy wyników wciąż brzmiał wynik bezbramkowy. Villarreal obudził się w 62. minucie i była to akcja „stadiony świata” – Hernan Perez wbiegł w pole karne, wykiwał dwójkę obrońców, w tym jednego poprzez posłanie piłki między jego nogami (a wszystko to w obrębie pola karnego) i wystawił piłkę na pierwszy metr, gdzie jednak koszmarnie pomylił się Marco Ruben i nie trafił do bramki. Ta sytuacja podziałała bardzo pobudzająco na piłkarzy Espanyolu, którzy z podwójnym impetem ruszyli na rywala. Przez następny kwadrans nie opuszczali oni niemal połowy rywala, będąc zdecydowanie dominującą stroną, ale niewiele z tego wynikało – kiedy już udawało się stworzyć bramkową sytuację, Sergio Garcia fatalnie pudłował albo trafiał w Diego Lopeza.
Wszystko zmieniło się w 75. minucie, kiedy to za ostre wejście drugą żółtą kartkę obejrzał Diego Forlin i gospodarze musieli kończyć to spotkanie w osłabieniu, a za dyskusje z arbitrem czerwoną kartką został także ukarany jeden z asystentów trenera Pochettino. Od tego momentu to „Żółta Łódź Podwodna” przejęła stery i zaatakowała rywala, widząc swoją szansę i mogła ją wykorzystać w 77. minucie, ale po uderzeniu wyróżniającego się w tym spotkaniu Hernana Pereza piłka przeleciała obok lewego słupka. Trener Pochettino wyskoczył ze swojej ławki chwilę wcześniej, kiedy to jego piłkarze sygnalizowali arbitrowi, że jeden z graczy Villarrealu zagrał piłkę ręką w polu karnym – była to bardzo trudna do osądzenia decyzja, jednak, co oczywiste, spotkała się z fatalnym przyjęciem publiczności. Odnośnie do kibiców – widząc poziom dzisiejszego spotkania, zaczęli oni nawet opuszczać stadion już w 80. minucie.











