W meczu ostatniej kolejki La Liga Betis zremisował z Barceloną 2:2. Gole dla gospodarzy strzelał Ruben Castro, dla gości trafiali Busquets i Keita. Było to ostatnie spotkanie ligowe „Barcy” pod wodzą Pepa Guardioli.
W pierwszych pięciu minutach – poza sporą dawką chaosu, niedokładnych podań i wzajemnych fauli – na boisku w Sewilli nie działo się wiele. Po tym czasie Barcelona zaczęła osiągać przewagę – aktywny był szczególnie rekonwalescent Afellay – najpierw świetnie wyprowadził akcję z połowy gospodarzy, a później był bardzo bliski wykończenia pięknego podania Messiego. Interwencja Casto zapobiegła stracie bramki. Na razie. Już w ósmej minucie, po świetnym dośrodkowaniu Xaviego z prawej strony, efektownym strzałem głową popisał się bowiem Busqets – wysoki piwot zdobył tym samym swojego drugiego gola w tym sezonie, a „Blaugrana” objęła prowadzenie. Po otwarciu wyniku gra znowu zwolniła.

W 18. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Messi, ale mimo że ładnie zbiegł ze skrzydła na środek boiska i strzelił bardzo mocno, to również bardzo niecelnie. Dwie minuty później dużo lepiej z rzutu wolnego uderzył Xavi, jednak i tym razem piłka przeleciała obok słupka. Barcelona w swoim stylu kontrolowała grę, ale bez zbytniego zaangażowania – piłkarze, owszem, biegali szybko, ale raczej wszerz niż wzdłuż boiska i tak też latała piłka. Betis z rzadka próbował kontrataków, ale albo angażowała się w nie zbyt mała liczba zawodników, albo były on świetnie przerywane przez defensorów Barcelony, a w szczególności Mascherano.
Chwilę po rozpoczęciu trzeciego kwadransa ładnie z piłką na skrzydle zabrał się Adriano, wbiegł w pole karne, a następnie, po ograniu obrońcy, świetnie uderzył na długi słupek. Casto Espinosa w świetnym stylu sparował piłkę na rzut rożny. W 38. minucie po raz kolejny z głębi pola zaatakował Leo Messi, lecz w momencie oddawania strzału został świetnie zablokowany przez nieustępliwego Paulao. Chwilę później dobrą akcję prawym skrzydłem przeprowadził Pedro, ale jego zagranie po rykoszecie poszybowało obok słupka. W końcówce przycisnął jeszcze Betis, jednak do przerwy wynik się nie zmienił.
Drugą połowę lepiej zaczęli gracze Barcelony – wywalczyli kilka stałych fragmentów, a po jednym z nich ładny strzał z dystansu oddał Seydou Keita – nikt nie zdążył jednak ze skuteczną dobitką. Po chwili Betis miał dwie świetne szanse na wyrównanie – obydwie po kontratakach i obydwie zaprzepaścił Ruben Castro. W 53. minucie spotkania sezon skończył Dani Alves, który postanowił wydłużyć sobie wakacje o ponad pół godziny, brutalnie faulując Montero. Chwilę później poszkodowany musiał opuścić boisko, a w jego miejsce pojawił się Santa Cruz. Za kiepskiego Afellaya wszedł natomiast Montoya. Mimo niedoboru jednego zawodnika Barcelona w 59. minucie była bliska objęcia prowadzenia – Messi posłał świetne prostopadłe podania do Pedro, ale we wszystko w porę wmieszał się Casto.












