W pierwszym niedzielnym spotkaniu 35. kolejki Mallorca bezbramkowo zremisowała z Villarrealem. Dzięki zdobytemu punktowi „Żółta Łódź Podwodna” już praktycznie zapewniła sobie czwartą pozycję na koniec sezonu, a piłkarze z Balearów mogą już spokojnie myśleć o przyszłym sezonie w Primera Division.

Pomimo bardzo wczesnej pory rozgrywania spotkania (12:00), na stadionie Iberostar Estadi pojawiło się aż 18 000 kibiców, w większości rodzin z dziećmi. Przed spotkaniem kibice gości mieli jeszcze nadzieję na dogonienie trzeciej w tabeli Valencii, ale po wczorajszym zwycięstwie „Nietoperzy” dzisiejszy remis oznacza już niemal początek wakacji dla podopiecznych Juana Garrido. Z kolei gospodarze przed tym spotkaniem mieli bezpieczną przewagę nad strefą spadkową i dodatkowy punkt bardzo pomógłby utrzymać tę sytuację.
Pierwsza część spotkania to przede wszystkim próba opanowania środka pola z obydwu stron, z zaledwie kilkoma szansami na strzelenie gola. Tempo spotkania było bardzo dobre, jednak kolejne dośrodkowania Cazorli czy Borjy Valero nie trafiały do Nilmara i Rossiego, natomiast po stronie gospodarzy dobre zawody rozgrywał Nsue. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 19. minucie, kiedy to Rossi dostał piłkę na lewej stronie i po szybkim sprincie z piłką znalazł się w sytuacji sam na sam z Luksem, rezerwowym zazwyczaj bramkarzem Mallorki, który dość nieoczekiwanie dostał tego dnia swoją szansę, i mimo iż przeniósł piłkę nad golkiperem, trafił nią jednak tylko w słupek i wynik nie uległ zmianie. Była to najlepsza sytuacja na otwarcie wyniku w pierwszej połowie. Wyspiarze próbowali odpowiedzieć akcjami Webo i Nsue, ale najczęściej lekkie strzały obydwu trafiały prosto w ręce Diego Lopeza.

Druga część spotkania przez długi czas nie przyniosła nam wielu emocji, pierwszą groźną sytuację stworzyli goście w 58. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu w pole karne strzał głową Webo z kilku metrów z problemami złapał Lopez. Dopiero w samej końcówce tempo spotkania wyraźnie wzrosło. Kapitalną sytuację miał w 78. minucie po szybkiej kontrze Cazorla, który posłał piłkę do Nilmara, a Brazylijczyk po wejściu w pole karne rywala posłał piłkę tuż pod poprzeczkę bramki Luksa, jednak widowiskową paradą popisał się bramkarz i kibice gości tylko jęknęli z zawodu. W ostatnim kwadransie Villarreal zaczął zdecydowanie bardziej szanować piłkę, wymieniając się wieloma podaniami, mając świadomość, że remis także jest korzystnym rezultatem. Podobnie musieli myśleć piłkarze gospodarzy, bo po przejęciu przez nich piłki, oni także nie robili sobie dużo z pressingu gości i spokojnie rozgrywali piłkę na własnej połowie.











