Zwycięstwo Barcelonie nie przyszło dzisiaj łatwo. Udało się jednak dowieźć wynik z pierwszej połowy do końca. Bohaterem znowu jest Leo Messi, który dzisiaj zdobył dwie bramki. Kontaktowego gola w 38. minucie strzelił Ruben Castro.
Mecz nie rozpoczął się zaskakująco. Barcelona spokojnie klepała piłkę na połowie rywala. Betis wyszedł wyjątkowo wysoko i próbował grać pressingiem. Uważnie jednak, żeby nie dać gościom okazji do wejścia w pole karne. Pierwsza groźna akcja należała do Betisu. Campbell zdołał wrzucić piłkę, a tam główkował Sevilla. Dobrze jednak bronił Victor Valdes. W 11. minucie Fabregas był zmuszony zejść z boiska z powodu kontuzji. Jego miejsce zajął Alexis Sanchez.

Zaledwie pięć minut później padła pierwsza bramka w meczu. Messi zdobył gola po indywidualnej akcji. Świetnie dryblował i bezproblemowo pokonał Adriana. Obrona była bezsilna. Po tej akcji Barcelona znacznie zwolniła grę. Stadion reagował na to gwizdami. Okazało się jednak, że to było zwykłe sprawdzanie cierpliwości przeciwnika. W 27. minucie została bowiem przeprowadzona akcja, po której Barcelona podwyższyła prowadzenie. Iniesta odegrał do Lionela, a ten zdobył 86. bramkę w tym roku i pobił rekord Gerda Muellera.
Betis się jednak nie poddawał, co było bardzo dobre dla tego widowiska. Udało mu się jeszcze zdobyć bramkę kontaktową przed przerwą. Po świetnym podaniu Vadillo do Castro ten miał przed sobą tylko bramkarza „Blaugrany”. Bez problemów pokonał Valdesa. W tym samym czasie doszły pierwsze informacje na temat stanu zdrowia Fabregasa. Cesc prawdopodobnie naciągnął mięsień przywodziciela.
Na drugą połowę Tito Vilanova wprowadził Macherano za Puyola, a Pepe Mel zastąpił Campbella Moliną. Zmiana w Betisie wydawała się dziwna, Joel rozgrywał bowiem całkiem udany mecz. Pięć minut po rozpoczęciu drugiej części szansę z rzutu wolnego miał Betis. Dobrze jednak był ustawiony Pique. Chwilę później mocny strzał Milony z woleja dobrze wyłapał Valdes. Widać jednak było, że Betis walczy i łatwo nie odda Barcelonie tego meczu.
„Blaugrana” miała kilka akcji, ale żadna nie stworzyła realnego zagrożenia pod bramką gospodarzy. Albo niedokładne dośrodkowanie Adriano, albo pozycja spalona Pedro lub znowuż zablokowane dośrodkowanie Alby. Barcelona po prostu miała problem, bo mimo że prowadziła, nie mogła w pełni zdominować rywala, tak jak ma to w zwyczaju robić. Jeżeli się to nie udaje, to mecz kończy się różnie. Betis tymczasem nie próżnował i tworzył kolejne okazje. Właściwie to raz Alba był bliski wyciągnięcia „pomocnej” dłoni rywalowi. Po rzucie rożnym Jordi uderzał głową piłkę do własnej bramki. Na szczęście dla Barcelony futbolówka odbiła się od słupka.
Niedługo potem Pozuelo oddał potężny strzał. Piłka odbiła się od poprzeczki i kibice po raz kolejny nie zobaczyli wyrównującej bramki. Chwilę później kolejna poprzeczka. Tym razem pod bramką gospodarzy. Najpierw strzał oddał Messi, ale po świetnej interwencji piłkę dobił Alba. I jak się domyślacie, prosto w poprzeczkę. Niedługo potem sędzia zakończył mecz. Barcelona wciąż bez porażki w lidze!










