Bereszyński: Mamy lepszy zespół


Legia Warszawa w meczu 24. kolejki zremisowała bezbramkowo z Piastem Gliwice. Niemniej kontynuuje passę meczów bez porażki. Teraz przed stołecznym zespołem spotkanie w finale Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław i według Bartosza Berszyńskiego Legia jest faworytem, bo ma po prostu lepszy zespół.


Udostępnij na Udostępnij na

Jak skomentujesz mecz z Piastem?

Nie udało nam się wygrać, ale co mam powiedzieć? Mamy mecze co trzy dni i nie możemy się załamywać. W związku z tym musimy patrzeć na to, co będzie, a nie na to, co jest już za nami, bo w tym przypadku już nic nie zmienimy.

Jak oceniasz murawę boiska w Gliwicach, bo z perspektywy trybuny prasowej nie wyglądała ona najlepiej?

Nie będę patrzył na murawę, bo była ona dla obu zespołów taka sama. Nie możemy się teraz usprawiedliwiać stanem murawy. Gdybyśmy grali na piasku, byłoby co innego. Niemniej murawa była w miarę OK.

Uważam, że to my rozegraliśmy słabe spotkanie. Do dwudziestego metra wszystko wyglądało fajnie. Potrafiliśmy zepchnąć rywali do defensywy, ale brakowało gdzieś tego przyspieszenia.

W ostatnich trzydziestu minutach to jednak wy byliście bliżej zdobycia bramki. Między innymi Radović trafił w słupek. Ponadto Ljuboja strzelił gola w dosyć kontrowersyjnych okolicznościach.

Z mojej perspektywy gol został strzelony zgodnie z przepisami. Piłka została spuszczona chyba na ziemię i wydaje mi się, że bramka powinna zostać uznana. Aczkolwiek nie mam zamiaru wchodzić w kompetencje sędziów. Podjęli taką decyzję i należy się z tym pogodzić. To, że zepchnęliśmy Piasta do defensywy, nie powinno dziwić, to był mecz Piasta z Legią, a nie Legii z Lechem. Scenariusz musiał tak wyglądać, jednak gola nie udało się zdobyć.

W pewnym momencie wyglądało to tak, jakby Legia grała głównie przeciwko Dariuszowi Treli, który był chyba waszą najtrudniejszą przeszkodą do pokonania.

Na pewno rozegrał dobre spotkanie. Obronił kilka strzałów. Wydaje mi się jednak, że Piast – jako cała drużyna będąca beniaminkiem ekstraklasy – rozegrał dobre spotkanie. Madobry sezon. Z nami zagrał dobrze taktycznie i trudno było się przebić przez defensywę.

Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @ŁukaszPawlik

Tracąc punkty w Gliwicach, masz świadomość , że wywołaliście radość w Poznaniu?

Czy ja wiem czy radość. Oni mają swój mecz do rozegrania w Białymstoku. Nie wiem, czy będą się potem tak cieszyć, bo czeka ich ciężkie spotkanie. My patrzymy na siebie, oni pewnie również patrzą tylko na siebie. Oni muszą wygrywać, my musimy wygrywać. Jeśli będziemy w kolejnych spotkaniach zdobywać po trzy punkty, to utrzymamy pierwsze miejsce.

Wbrew pozorom ten wynik może nie być taki zły. W przypadku porażki Lecha możecie w sumie zwiększyć przewagę do pięciu punktów.

My nie przegraliśmy meczu. Nie możemy robić z tego powodu jakieś wielkiej tragedii. Po sześciu zwycięstwach przychodzi jeden remis i nagle nie możemy wychodzić z głową spuszczoną w dół. Straciliśmy punkty, ale to jest wkalkulowane w sport, bo nie da się wygrywać wszystkiego od początku do końca. Na pewno taki zimny prysznic może pozytywnie podziałać na drużynę motywująco. W następnym meczu trzeba wyjść na boisko i wyszarpać trzy punkty.

A ten następny mecz to finał Pucharu Polski. Legia we Wrocławiu ostatnio przegrała w lidze 0:1. Ciebie tam wówczas jeszcze nie było.

W tej rundzie Legia już wiele przesądów złamała. Warto przypomnieć chociażby fakt, że nie potrafiła wygrać od kilku lat z Wisłą. Z Polonią również jej się to nie udawało. W tej rundzie się przełamaliśmy i udowadniamy, że naprawdę jesteśmy dobrze przygotowani.

Lepiej, że są dwa mecze finału Pucharu Polski niż jeden?

[głęboki oddech] Mam mieszane uczucia. Dwumecz jest tak ułożony, że najpierw gramy we Wrocławiu, a potem u siebie, więc jest to z korzyścią dla nas. Aczkolwiek powinien być chyba jeden mecz finałowy rozgrywany na neutralnym terenie. Wówczas albo wygrywasz, albo przegrywasz i jest wszystko od razu jasne.

Czy to nie jest tak, że czujecie się mocniejsi przed finałem? W końcu jesteście w finale Pucharu Polski po raz trzeci z rzędu.

To nie ma żadnego znaczenia. To jest osobny mecz i osobna historia. Każde spotkanie rządzi się innym prawem, to jest finał Pucharu Polski. Myślę, że nie mamy żadnej przewagi związanej z tym, że graliśmy w dwóch poprzednich finałach. Mamy wyższość w tym, że mamy po prostu lepszy zespół.

Z Gliwic – Łukasz Pawlik/iGol.pl

Najnowsze