Po zaciętym spotkaniu Real Madryt pokonał Mallorkę 1:0 i nie pozwolił na zwiększenie przewagi Barcelony nad „Królewskimi”. Bohaterem gospodarzy został strzelec jedynego gola, Karim Benzema, jednak gra Francuza daleka była od ideału. Świetne zawody rozegrała natomiast linia obrony z Ikerem Casillasem na czele, który w ostatniej akcji meczu uratował swojemu zespołowi zwycięstwo.
Mało jest drużyn, o których można powiedzieć, że kiedy przyjeżdżają na Santiago Bernabeu, to kibice „Los Blancos” zaczynają się niepokoić, jednak do tego grona wypadałoby zaliczyć właśnie Mallorkę. W rundzie jesiennej w pierwszej kolejce Real sensacyjnie, tylko bezbramkowo zremisował na Balearach, a remis z Barceloną dał podopiecznym Michaela Laudrupa status niemal bohaterów w tej części Hiszpanii, gdzie nie kibicuje się żadnej z tych ekip (o ile takie miejsce na Półwyspie Iberyjskim istnieje). Bilans „Królewskich” na swoim stadionie jest jednak fantastyczny – jako jedyna drużyna w Primera Division Real zanotował komplet zwycięstw na własnym boisku. Dodatkowo Mallorca straciła niedawno Casadesusa i przez to dużo straciła ze swojej siły ofensywnej, także faworyta tego spotkania zdecydowanie należało szukać w drużynie gospodarzy.
Mecz z animuszem rozpoczęli gospodarze, obawiając się na pewno powtórki z rundy jesiennej. W pierwszych dziesięciu minutach piłkarze w białych koszulkach dwukrotnie padali po kontakcie z rywalem – najpierw był to Angel Di Maria, kilka minut później Ronaldo, ale za każdym razem sędzia nie zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego, ale żółtej kartki także nie pokazał. W 14. minucie najlepszą sytuację na strzelenie gola w pierwszej połowie miał Nsue – po jego uderzeniu z kilkunastu metrów, piłka tylko trafiła w słupek i wyszła w pole, gdzie padła łupem obrońców. Real także miał swoje szanse, jak chociażby w 31. minucie – Ronaldo w polu karnym pięknie wycofał do Marcelo, ale strzał Brazylijczyka w ostatniej chwili zablokował obrońca i piłka tylko wyszła na rzut rożny. W kolejnych minutach napór „Los Merengues” nie malał, a kolejne szanse stwarzał sobie Ronaldo – w 36. minucie po rzucie rożnym jego strzał głową trafił tylko w bramkarza.
Mallorca nie zamierzała się jednak tylko ograniczać do obrony i w 40. minucie miała swoją szansę – wejście Tejery z lewej strony próbował wykończyć Webo, ale jego strzał głową obronił Casillas. W barwach „Los Blancos” wyróżniała się linia defensywy, która czyściła pole przed bramką Ikera. Nie do końca pewnie wyglądała natomiast współpraca dwóch defensywnych pomocników – po raz pierwszy grających w takim ustawieniu Granero i Gago. Bliżej strzelenia gola w tym spotkaniu była Mallorca, a Real w pierwszej połowie nie stworzył sobie choćby jednej bramowej sytuacji. Już w doliczonym czasie gry pierwszej połowy bardzo blisko był Angel Di Maria, ale po kiwnięciu obrońcy przełożył sobie piłkę na lewą nogę i zamiast oddać strzał, zdecydował się na odegranie do tyłu, a tam pogubił się Arbeloa i z akcji nic nie wyniknęło. Gra Mallorki w pierwszej połowie mogła się podobać, widać było po podopiecznych Michaela Laudrupa, że nie ciąży na nich presja i nie czuli się wcale gorsi od piłkarzy Mourinho.










