Real Betis Balompie po sezonie spędzonym w Segunda Division wraca do piłkarskiej elity w Hiszpanii. Przyjrzyjmy się, co słychać w zielono-białej części Sevilli. Na co tak właściwie stać podopiecznych Pepe Mela?
Sezon 2013/2014 to dla fanów „Los Beticos” koszmar. Tylko 25 zgromadzonych punktów i aż 25 porażek. Wydawało się, że Betis spada na dno, a ten spadek z ligi to dopiero początek tego procesu. Początek poprzedniego sezonu mógł nas w tym utwierdzić. Betis pod wodzą Julio Velasqueza grał średnio, w pewnym momencie zajmując nawet dziewiąte miejsce w tabeli. Z pomocą przyszedł jednak Pepe Mel. Trener, który z klubem z Sevilli wywalczył w sezonie 2012/2013 miejsce dające prawo gry w europejskich pucharach. Mel objął drużynę w marcu i od razu rozpoczął triumfalny marsz w górę tabeli. Trup słał się gęsto. Do 24 maja, czyli momentu, w którym Betis zapewnił sobie mistrzostwo Liga Aledante i w konsekwencji awans do La Liga, „Verdiblancos” punkty stracili tylko dwa razy. Przegrali z CD Leganes i zremisowali z UE Llagostera. Tym sposobem w sezonie 2015/2016 znów będziemy świadkami gorących derbów Sevilli.
Co wiemy o Betisie w przeddzień kampanii 2015/2016? Co najważniejsze – zespół nie został osłabiony. Do dziś z klubu nie odszedł żaden istotny gracz układanki Pepa Mela. Hiszpański szkoleniowiec dalej może liczyć między innymi na Antonio Adana, byłego golkipera Realu Madryt, który w poprzednim sezonie spisywał się bardzo przyzwoicie. Ostała się również linia obrony, który u Pepa Mela najczęściej występowała w składzie: Varela, Figueras, Gonzalez, Molinero. W dalszym ciągu do dyspozycji trenera są pomocnicy z zeszłego sezonu, a wśród nich między innymi utalentowany Dani Ceballos, Alfred N’Diaye, czy Lolo Reyes. Jednak najważniejsze jest, że w klubie udało się zatrzymać dwóch napastników: Rubena Castro i Jorge Molinę. Mimo tego, że obaj jak na napastników są już w zaawansowanym wieku (odpowiednio 34 i 33 lata), udowodnili w poprzednim sezonie, że piłkarzy nie powinno się oceniać po metryce. Castro, z 32 golami, został królem strzelców Segunda Division. Do swojego strzeleckiego dorobku dołożył 13 asyst. Nawet jak na drugi poziom rozgrywek statystyki ma więcej niż dobre. Molina, który jest kapitanem Betisu, był świetnym uzupełnieniem Castro. 19 goli i osiem asyst. Atak Betisu siał popłoch na drugoligowych boiskach.
Skład nie został osłabiony. Mało tego! Betis dokonał kilku transferów, które mają pomóc podopiecznym Pepa Mela w walce w La Liga. Pierwsza grupa zakontraktowana przez Betis w tym okienku to zawodnicy, którzy w poprzednim sezonie grali w zielono-białych barwach. Foued Kadir, Francisco Portillo i Cristiano Piccini byli do drużyny z Sevilli wypożyczeni. Po sezonie ich wypożyczenie dobiegło końca, jednak władze „Los Beticos” zdecydowały się na wykupienie tych zawodników. Kadir, który jest ofensywnym pomocnikiem, rozegrał w poprzednim sezonie 24 spotkania, jednak większość z nich w pierwszej części sezonu. Dla trenera nie był już tak istotnych ogniwem, jednak mimo to klub zdecydował się zakupić piłkarza. Francisco Portillo to kolejny ofensywny pomocnik do Betisu dołączył w styczniu w ramach wypożyczenia z Malagi, w której nie grał w ogóle. W Andaluzji niemal od razu wskoczył do pierwszego składu i stał się bardzo ważnym zawodnikiem. Portillo nie wystąpił w tylko jednym ligowym spotkaniu „Verdiblancos”. Z Florencji wypożyczony był Cristiano Piccini. 23-letni prawy obrońca na boisku występował tylko sporadycznie, bo podstawowym prawym defensorem był Francisco Molinero. W Betisie występował również wspomniany już Dani Ceballos, który jednak oficjalnie był zawodnikiem drugiej drużyny. Teraz utalentowany Hiszpan podpisał profesjonalny kontrakt i może czuć się pełnoprawnym członkiem pierwszej drużyny. Podobnie sytuacja ma z drugim bardzo utalentowanym młodym piłkarzem „Los Beticos” – Francisco Varelą. Ceballos, który jest kreatywnym, środkowym pomocnikiem, opuścił tylko jeden ligowy mecz Betisu. Varela od listopada, kiedy dołączył do pierwszej drużyny, także opuścił tylko jedno spotkanie. 29 spotkań i trzy gole to jego bilans w drużynie z Buenos Aires w sezonie 2014/2015.











