Leicester zainkasowało w letnim okienku transferowym prawie 100 milionów euro, sprzedając m.in. Riyada Mahreza, dlatego pozyskanie nowych nabytków było czymś nieuniknionym. Latem do klubu dołączył choćby Maddison i Ricardo Pereira, którzy z biegiem czasu utworzyli kręgosłup drużyny wraz z Ndidim i Vardym, a później także Barnesem. Teraz widzimy, że był on niekompletny, bo brakowało tam Tielemansa.
Belg przyleciał do Anglii w momencie, gdy za sterami drużyny zasiadał jeszcze Claude Puel. Na szczęście dla Tielemansa, jak i dla reszty drużyny, Francuz został zwolniony. Ale nic w tym dziwnego, ponieważ były szkoleniowiec „Lisów”cechował się bezbarwnym charakterem, zachowawczą taktyką i brakiem ofensywnego nastawienia. Pod jego batutą piłkarze nie mogli rozwinąć skrzydeł tak, jak robią to obecnie przy Brendanie Rodgersie. Okres nijakości zatem przeminął, dzięki czemu belgijska gwiazda może świecić jaśniej.
Tielemans oferuje Leicester nową jakość
To zimowe wypożyczenie jawiło się jako duża niewiadoma. Angielscy kibice oraz eksperci mieli wątpliwości, czy 21-letni pomocnik poradziłby sobie w realiach Premier League i z jej niezwykłą intensywnością. AS Monaco oddało go w rozliczeniu z Adrienem Silvą bez większych problemów, co raczej nie wskazywało na fakt, że Belg był we Francji kluczową postacią. Jednak po kilku miesiącach od zmiany barw trzeba powiedzieć, że ktoś chyba popełnił błąd, gdyż wychowanek Anderlechtu prezentuje się w środku pola wyśmienicie.
Jeżeli ktoś tego piłkarza nie oglądał, warto chociaż poznać jego liczby. One mówią jasno: uwaga, mamy do czynienia z wielkim potencjałem! Do tej pory Youri Tielemans zagrał dla Leicester w ośmiu meczach, które dały ważną odpowiedź zarówno klubowi, jak i fanom. Otóż za kreowanie akcji ofensywnych nie musi odpowiadać już tylko Maddison, ponieważ belgijski pomocnik robi to równie dobrze. Na jego konto powędrowało już 12 kluczowych podań przy średnio 50 podaniach na mecz. To lepiej od Anglika, który notuje ich około 40.











