W sobotnie południe zagrali dla nas piłkarze Polonii Warszawa oraz PGE GKS-u Bełchatów. Mecz zakończył się skromnym i jakże ważnym, jednobramkowym zwycięstwem piłkarzy Kamila Kieresia!

Spotkanie przy Konwiktorskiej rozpoczęło się bardzo spokojnie. Grę w środkowej strefie boiska kontrolowali podopieczni Kamila Kieresia, lecz pierwszą groźną sytuację podbramkową miała Polonia Warszawa, a dokładniej Paweł Wszołek. Z lewej strony dobrym podaniem popisał się Przybecki, jednak słabo dysponowany od początku rundy wiosennej Paweł Wszołek nieczysto trafił w futbolówkę, dlatego cała akcja spaliła na panewce. Goście sobotniego spotkania cały czas walczą o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, natomiast podopieczni Piotra Stokowca zmagają się z właścicielem klubu, Ireneuszem Królem, który nie płaci swoim piłkarzom od kilku ładnych miesięcy. Kolejną ważną kwestią jest to, iż „Czarne Koszule” mogą nie dostać licencji na udział w przyszłorocznym sezonie T-Mobile Ekstraklasy, dlatego dla GKS-u Bełchatów jest to duża szansa na utrzymanie w lidze.

Po pierwszym kwadransie gry gospodarze z Konwiktorskiej zaczęli grać troszkę odważniej i agresywniej, jednak w szeregi środka pola Polonii Warszawa wdarła się duża niedokładność. Zarówno Tosik, jak i Piątek starali się grać dłuższe piłki w stronę czy to Przybeckiego, czy to Wszołka, lecz linia defensywna ostatniej drużyny w ligowej tabeli spisywała się bardzo przyzwoicie. Dosłownie parę minut później „Czarne Koszule” zanotowały swój pierwszy w tym meczu korner. Trener Piotr Stokowiec musiał myśleć nad rozwiązywaniem stałych fragmentów gry ze dwie nocki, bo piłkarze Polonii taktycznie rozegrali ten rzut rożny. Szkoda tylko, że futbolówka została wyrzucona z pola karnego rywali na kilkanaście dobrych metrów…












