W obecnym sezonie Bundesligi Borussia Dortmund i Bayern Monachium idą łeb w łeb. Der Klassiker miał rozstrzygnąć to, kto będzie zajmował samodzielnie fotel lidera po siódmej kolejce ligi niemieckiej. Hit zakończył się bez wielkiej niespodzianki. Przyjezdni wygrali 3:2 i zajęli miejsce na szczycie tabeli. Niestety to zwycięstwo jest w cieniu prawdopodobnej ciężkiej kontuzji Joshuy Kimmicha, który musiał przedwcześnie opuścić boisko w pierwszej połowie.Sezon 2020/2021 może być dziewiątym z rzędu zakończony tytułem mistrzowskim „Bawarczyków”. Wielu ekspertów w Niemczech chciałoby, żeby w lidze wreszcie nastąpiło przełamanie. Aktualnie Bayern Monachium jest w tak wysokiej formie, że trudno sobie wyobrazić detronizację na krajowym podwórku. Podczas dzisiejszego Der Klassikera mieliśmy otrzymać odpowiedź na pytanie: czy Borussia Dortmund jest w stanie pokonać mistrzów Niemiec? Zwycięstwo BVB mogłoby zasygnalizować, że jednak tego kolosa da się powalić. Niestety dla fanów gospodarzy na kolejną okazję trzeba będzie poczekać do wiosny. Mistrzowie Niemiec wygrali 3:2 i usiedli samodzielnie na fotelu lidera Bundesligi.
Rozważna Borussia, niebezpieczny Bayern
Tak najlepiej i najkrócej można scharakteryzować oba zespoły w obecnym sezonie. Borussia Dortmund w porównaniu z zeszłym rokiem nie gra tak bardzo efektownie, wygrywając bardzo wysoko z każdym rywalem. U podopiecznych Luciena Favre’a teraz widać więcej cierpliwości. Jego ekipa miała wreszcie dojrzeć i trudno było w niej znaleźć większe wady. Jedyne, czego brakuje, to dobrego prawowahadłowego. Od odejścia Achrafa Hakimiego trudno jest znaleźć godnego następcę dla Marokańczyka. W jego miejsce pozyskano Thomasa Meuniera, ale są dość duże zastrzeżenia do gry Belga.
Z kolei Bayern Monachium jest cały czas na wysokiej fali od momentu zdobycia pucharu za Ligę Mistrzów. Mistrzowie Niemiec są „nudno skuteczni”. Co by się nie działo w meczach, to zawsze gdzieś „Bawarczycy” znajdą sposób na zakończenie każdego spotkania zwycięstwem. W obecnym sezonie przegrali tylko z TSG 1899 Hoffenheim. Ale nawet taki kolos ma słabość. Jest to gra obrony, przy której w tym sezonie tylko w trzech meczach Manuel Neuer mógł zachować czyste konto. Hansi Flick zdaje sobie z tego sprawę, ale w rozmowie z niemieckimi dziennikarzami powiedział, że taki jest styl monachijczyków. Oni grają na pewne ryzyko i jak na razie ono się opłaca.










