Bayern kontynuuje świetną passę


Bayern Monachium zwyciężył w sobotnie popołudnie SC Freiburg 1:0. Jedynego gola w meczu strzelił Xherdan Shaqiri, który pięknie uderzył z rzutu wolnego. Atmosfera była raczej senna i żadna ekipa nie miała miażdżącej przewagi. Bayern nadal śrubuje swój rekord.


Udostępnij na Udostępnij na

Trener Jupp Heynckes dał wolne Schweinsteingerowi, Lahmowi i Muellerowi. Poza tym na ławce usiedli prawie wszyscy piłkarze, którzy zmiażdżyli wielką Barcelonę w półfinale Ligi Mistrzów. Spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie, bez większego zagrożenia pod bramkami. Gra przez pierwszy kwadrans toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, co było wynikiem niedokładności z obu stron. Tempo spotkania było dosyć słabe.

„Bawarczycy” wymieniali piłkę między sobą i usypiali rywali. W 17. minucie z prawej strony popędził Xherdan Shaqiri, jednak będąc w bardzo dobrej pozycji, przekombinował w polu karnym. Kilka minut później dostał już dobre podanie, po którym oddał groźny strzał. Niecelny, choć było to pierwsze poważne ostrzeżenie dla obrońców drużyny gości. Po kilkunastominutowej przewadze Bayernu goście ruszyli do ataku. W 24. minucie przyjezdni stworzyli bardzo ładną akcję, w której brakło tylko dobrego strzału. Minutę później już było lepiej. Gdyby nie to, że piłka musnęła obrońcę gospodarzy, to Caligiuri miałby sporą szansę na pokonanie Starke. W 30. minucie Contento dostał wyborną piłkę, którą koncertowo zmarnował. Będąc niemal sam na sam z bramkarzem, postanowił podawać do Mandzukicia, który nie miał szans na oddanie strzału.

Pięć minut później Shaqiri znakomicie uderzył z rzutu wolnego, jednocześnie pokonując Baumanna i dając Bayernowi prowadzenie 1:0. Po golu gra jeszcze bardziej zwolniła i coraz mniej mogła się podobać. Ostatnie minuty pierwszej połowy upłynęły pod znakiem spokojnej, kontrolowanej gry Bayernu. Jeżeli ktoś spodziewał się emocjonującego widowiska, to może być trochę zawiedziony, ponieważ niewiele było ciekawych akcji i groźnych strzałów, z wyjątkiem tego dającego jedynego jak na razie gola. Do przerwy 1:0.

Drugie 45 minut rozpoczęło się żywszą grą zwłaszcza piłkarzy Bayernu, którzy zostawiali gościom coraz mniej miejsca. W 57. minucie Shaqiri oddał groźny strzał na bramkę Baumanna. Piłka minęła słupek o centymetry, jednak zapachniało drugim golem. Jeszcze bardziej zapachniało minutę później, kiedy piłkę przejął Mandzukić. Będąc blisko, napastnik postanowił przelobować golkipera, który wyszedł z bramki. Piłka uderzyła w poprzeczkę. Z każdą minutą przewaga gospodarzy coraz bardziej przygniatała Freiburg.

Druga połowa po ciekawym kwadransie znów zamieniła się w nudny mecz. Kibice coraz częściej dawali wyrazy niezadowolenia z tego, co prezentowały obie ekipy. Kwadrans przed końcem meczu na boisku pojawili się Gomez i Ribery, którzy już kilkanaście sekund po wejściu mogli podwyższyć wynik. Prawą stroną popędził Ribery, który świetnie dorzucił piłkę do niepilnowanego Mario Gomeza. Napastnik reprezentacji Niemiec uderzył jednak niezbyt fortunnie. Okazję do wyrównania mieli również goście. Błąd po rzucie rożnym popełnił Starke, dzięki czemu do piłki dopadli piłkarze Freiburga, jednak nie znaleźli drogi do bramki.

Przyjezdni po tej szansie uwierzyli, że mogą zdobyć bramkę dającą cenny remis w tym spotkaniu. Marzenia o remisie rozwiewali obrońcy Bayernu, którzy nie dawali Freiburgowi szans na atak. Ten pojedynek nie powalał na kolana. Nie był to ten sam Bayern, który rozstrzelał Barcelonę, ale skład również znacznie różnił się od tego z wtorkowego półfinału. Mimo wszystko była to łatwa wygrana gospodarzy. Freiburg stracił punkty, które mogą zadecydować o jego uczestnictwie w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

Najnowsze