Z siedmiu drużyn jakie reprezentowały niemiecką Bundesligę w obecnej edycji europejskich pucharów zostało pięć. Trzy z nich czekać będzie niezwykła bitwa, którą można określić mianem wojny niemiecko- angielskiej, gdyż każdy z klubów występujących w Lidze Mistrzów zagra z ekipami z wysp. Dla pozostałych dwóch klubów, które pozostały w Lidze Europy czekają również emocjonujące spotkania z zespołami ze wschodniej części Europy.
Niestety dla Niemiec z rozgrywkami pożegnały się TSG 1899 Hoffenheim, któremu przytrafiła się dość wyrównana grupa oraz Rasen Ballsport Lipsk, który poniekąd zawiódł oczekiwania i nie zdołał awansować dalej. Honor niemieckiej piłki uratowały jednak jak zwykle Bayern Monachium, Borussia Dortmund oraz Schalke 04 Gelsenkirchen, Bayer Leverkusen i niespodzianka w tym towarzystwie- Eintracht Frankfurt.
W nagrodę wszystkie pięć klubów będą mogły uczestniczyć w europejskich pucharach również wiosną, dlatego też 17 grudnia w Nyonie, w siedzibie UEFA wszyscy nagrodzeni poznali swoich rywali w kolejnej rundzie. W większości zapowiadają się bardzo wyrównane spotkania i jedynie najmniej szans na przejście do ćwierćfinału Ligi Mistrzów daje się wicemistrzowi Niemiec.
Schalke 04 Gelsenkirchen- Manchester City

Piłkarzom Schalke 04 nie bez powodu nie daje się większych szans na awans. Drużyna słabo radzi sobie w lidze i daleko jej do dyspozycji jaką prezentowała chociażby z wiosny. W pojedynku z przepełnioną gwiazdami i dobrze grającą ekipą z Manchesteru wicemistrzowi Niemiec będzie bardzo ciężko się przeciwstawić stąd też niewielkie szanse jakie się przypisuje podopiecznym Domenico Tedesco.
Die Kőnigsblauen co prawda zajęli miejsce premiowane awansem do 1/8 finału Ligi Mistrzów, jednakże sukces ten został wywalczony w bodaj najsłabszej grupie trwającej edycji. Schalke wyprzedziło turecki Galatasaray Stambuł oraz Lokomotiw Moskwa, lecz zajęło miejsce daleko w tyle za FC Porto mając aż pięć punktów straty do lidera.
Co innego ich niedawno poznany rywal, który w silniejszej grupie pewnie rozsiadł się na pierwszy miejscu wyprzedzając między innymi TSG 1899 Hoffenheim, które ani razu nie było w stanie wygrać z Manchesterem, mimo że lepiej sobie radzi w tym sezonie od swojego rywala z ligi niemieckiej.
Sam szkoleniowiec zdaje sobie sprawę z tego, że jego zespół w tym pojedynku faworytem z pewnością nie będzie o czym zresztą wspomniał tuż po losowaniu. Stwierdził jednak, że Schalke postara się postawić przeciwnikowi i nie zamierza się go bać. W podobnym tonie wypowiedział się również piłkarz, który niegdyś przywdziewał trykot the Citizens- Matija Nastasić. Obrońca nie krył zadowolenia z tego, że spotka swoich byłych kolegów i że będzie miał okazję znowu wystąpić na stadionie, na którym kilka lat temu grał.
Oprócz osoby Nastasicia oba kluby łączy także inny piłkarz- Leroy Sane, który trzeci sezon gra w ekipie Pepa Guardioli. Pierwszy mecz zostanie rozegrany 20 lutego w Gelsenkirchen.













