Po emocjach we wtorkowych meczach Ligi Mistrzów przyszedł czas na spotkania środowe. W jednym z nich Benfica podejmowała w stolicy Portugalii Bayern. Niespodzianki nie było. Mimo że ekipa z Półwyspu Iberyjskiego napędziła trochę strachu przedstawicielom Bundesligi, ostatecznie musiała pożegnać się z rozgrywkami. Bayern zremisował z Benficą 2:2 i w dwumeczu okazał się lepszy, wygrywając 3:2.Rui Vitoria miał przed meczem ogromne problemy z zestawieniem składu, ponieważ za żółte kartki wypadł Jonas (brazylijski snajper notuje fenomenalne statystyki w lidze portugalskiej, w 29 meczach zaliczył aż 30(!) trafień), a problemy zdrowotne wyeliminowały Julio Cesara, Lisandro Lopesa i Nuno Santosa. Na ławce spotkanie z kolei zaczął Luisao, który po raz ostatni na placu gry pojawił się w listopadzie ze Sportingiem.
Natomiast Pep Guardiola dokonał kilku roszad. Do składu wskoczyli Xabi Alonso i Javi Martinez, a z polskiego punktu widzenia najbardziej zwracające uwagę było posadzenie na ławce rezerwowych Roberta Lewandowskiego, który jednak w przypadku otrzymania żółtej kartki musiałby pauzować w półfinale. Warto też odnotować, że 103. mecz w europejskich pucharach rozegrał Philipp Lahm, który dzięki temu zrównał się z Oliverem Kahnem.
Wobec nieobecności Polaka na pozycji numer 9 ustawiony był Thomas Mueller. Reprezentant Niemiec rzadko był widoczny w akcjach swojego zespołu, w pierwszej połowie Bayern grał tak, jak przyzwyczaił kibiców. Bardzo duża liczba podań w środku pola, od czasu do czasu uruchamianie skrzydeł, gdzie grali: na lewym Ribery, a na prawym Douglas Costa – to był Bayern z pierwszej połowy starcia na Estadio da Luz.
Mistrzowie Niemiec mieli jednak problemy ze stwarzaniem sytuacji, koledzy rzadko próbowali uruchamiać prostopadłymi piłkami wspomnianego wcześniej Muellera. A Benfica? Zaczęła na bardzo wysokim tempie, natomiast z czasem podopieczni trenera Vitorii skupili się na grze na własnej połowie, umiejętnie przeszkadzali Niemcom, ale jeden cios w pierwszej odsłonie wyprowadzili.










