Po sadze transferowej z Kaiem Havertzem w roli głównej i opuszczeniu zespołu przez Kevina Vollanda wydawało się, że Bayer Leverkusen może miewać problemy z kreowaniem sytuacji i zdobywaniem bramek. Nic bardziej mylnego, ponieważ podopieczni Petera Bosza zdobyli w tym sezonie we wszystkich oficjalnych rozgrywkach już 47 bramek.
Na ten imponujący wyniki składa się mecz Pucharu Niemiec, w którym Bayer z kwitkiem odprawił drużynę FC Eintracht Norderstedt 03, pakując swojemu rywalowi aż siedem goli. Tak wysokich wyników nie sposób oczekiwać w innych rozgrywkach, ale rezultaty osiągane w Lidze Europy i Bundeslidze są proporcjonalnie może jeszcze bardzie zadowalające. Ekipa „Die Werkself” zdobywała w nich odpowiednio już 21 i 19 bramek.
Europejski spacerek „Aptekarzy”
Poza jedną wpadką w drugiej serii gier Bayer Leverkusen przemaszerował z dużym spokojem przez fazę grupową Ligi Europy. Pięć zwycięstw i jedno potknięcie z objawieniem ostatnich lat na europejskich boiskach Slavią Praga pokazuje ofensywną moc Bayeru. W każdym z pięciu wygranych spotkań podopieczni Petera Bosza strzelali przynajmniej trzy gole.
Szczególnie imponująco wygląda bilans Bayeru na własnym obiekcie. Na nim „Aptekarze” wbili swoim rywalom aż 14 bramek, a prawdziwą kanonadę urządzili sobie przy okazji spotkania z OSG Nicea, aplikując gościom sześć goli. Poza Francuzami i wspomnianą już Spartą Praga rywalem Bayeru byli jeszcze piłkarze Hapoelu Beer Szewa.
Wydaje się, że Bayer z taką grą będzie miał realne szanse w walce o końcowy triumf w całych rozgrywkach. Już w zeszłym sezonie podopieczni Bosza pokazali się w Europie z dobrej strony. Całkowitej goryczy porażki zaznali dopiero w ćwierćfinale w finałowym turnieju w Niemczech. Po ciekawym spotkaniu Leverkusen musiało uznać wyższość późniejszego finalisty – Interu Mediolan. Włosi w głównej mierze dzięki Romelu Lukaku wygrali tamto spotkanie 2:1.
Przy dominacji Bayernu Monachium na krajowym podwórku Liga Europy może okazać się jedyną szansą na podniesienie jakiegoś trofeum po dłuższej przerwie. „Aptekarze” z pewnością nie pogardziliby pierwszym od 1993 roku pucharem, który został wówczas wywalczony w DFB Pokal.
Vicekusen na swoim miejscu w rodzimej lidze
Nie tylko w Lidze Europy Bayer wygląda w tym sezonie bardzo dobrze. Tyczy się to również rozgrywek Bundesligi, w której po ostatnich potknięciach Borussii Dortmund i RB Lipsk „Aptekarze” awansowali na 2. miejsce. Przed rozpoczęciem 11. kolejki tylko punkt dzielił zawodników z BayAreny od liderującego mistrza kraju Bayernu Monachium. W przypadku dzisiejszego zwycięstwa Bayer Leverkusen wskoczy na pozycję lidera całej Bundesligi. Wpływ na taki rozwój spraw ma wczorajszy remis mistrza kraju z Unionem Berlin.
Imponujący jest przede wszystkim fakt, że Bayer nie przegrywa. W tym sezonie oprócz „Aptekarzy” tylko VfL Wolfsburg pozostaje w Bundeslidze niepokonany. Na tak dobre wyniki składa się nie tylko niezawodna ofensywa, lecz także w końcu poukładana defensywa. Jeszcze jakiś czas temu Peter Bosz uchodził za szkoleniowca, który nie przykłada zbyt dużej wagi do gry obronnej swojego zespołu. Holender wychodził z założenia, że najważniejsze jest to, aby jego zespół strzelił więcej goli niż rywal. Stosunek bramek nie odgrywał dla niego aż tak istotnej roli.










