Bayer Leverkusen – czy „Aptekarze“ zaskoczą w Lidze Europy?


Bayer Leverkusen może okazać się czarnym koniem tegorocznej edycji Ligi Europy

3 sierpnia 2020 Bayer Leverkusen – czy „Aptekarze“ zaskoczą w Lidze Europy?
www.calciomercato.com

Bayer Leverkusen jest jedną z pięciu niemieckich drużyn, które w dalszym ciągu pozostają w grze w sezonie 2019/2020. Podopieczni Petera Bosza po zajęciu trzeciego miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów zapewnili sobie udział w fazie pucharowej Ligi Europy. Jak zakończy się ich przygoda w tych rozgrywkach?


Udostępnij na Udostępnij na

W Niemczech już po losowaniu fazy grupowej Champions League zakładano, że Bayer na wiosnę wyląduje w rozgrywkach drugiej kategorii na szczeblu europejskim. Trudno było sobie wyobrazić, aby Leverkusen wygrał rywalizację w grupie z Juventusem albo Atletico Madryt. Już pierwsze spotkanie praktycznie przesądziło o tym, że „Aptekarze” mogą celować co najwyżej w trzecią lokatę. Na inaugurację drużyna Adriana Stanilewicza przegrała na własnym obiekcie z Lokomotivem 1:2.

Bayer Leverkusen i jego słodko-gorzki sezon

W Lidze Mistrzów decydujące dla Bayeru okazały się mecze czwartej i piątej kolejki. Dwa zwycięstwa wystarczyły do wyprzedzenia Lokomotivu i zajęcia trzeciego miejsca w grupie, które zaowocowało prawem do gry w Lidze Europy. Tam podopieczni Bosza już w 1/16 finału trafili na wymagającego rywala. FC Porto okazało się jednak w za słabej dyspozycji, aby poważniej zagrozić Bayerowi. Zespół z Niemiec ograł w dwumeczu Portugalczyków 5:2.

Bardzo dobrze Leverkusen spisywał się w tegorocznym Pucharze Niemiec. Tam „Aptekarze” doszli aż do finału, w którym musieli uznać wyższość Bayernu Monachium. Brak końcowego triumfu nie można traktować jako porażki, ponieważ Bayern znajdował się w tamtym okresie w fenomenalnej formie i dopiero kontynuacja Ligi Mistrzów pokaże, czy „Bawarczyków” da się w ogóle zdominować i pokonać.

Największy niedosyt pozostaje w Leverkusen po zakończeniu Bundesligi. Bayerowi nie udało się awansować bezpośrednio z tych rozgrywek do Ligi Mistrzów, ponieważ piłkarze z zachodnich Niemiec zakończyli te zmagania na piątej lokacie. Jest to niewątpliwie małe rozczarowanie, bo celem było miejsce dające prawo gry w Chamipons League, ale trudno stwierdzić, że Bayer rozegrał zły sezon.

„Die Werkself” przegrali po prostu rywalizację z bardzo dobrą w tym sezonie Borussią Mönchengladbach. Znakomita praca dyrektora sportowego Maxa Eberla i trenera Marco Rosego zaowocowała powrotem „Źrebaków” do gry w Lidze Mistrzów.

Tak dobry dorobek punktowy w Bundeslidze jak w tym sezonie Leverkusen zaliczył ostatnio w sezonie 2012/2013. Wówczas w drużynie brylowali jeszcze między innymi Stefan Kissling, Andre Schürrle i Bernd Leno. W ostatnich czterech latach zauważalny jest stopniowy progres liczby „oczek”.

Komu warto się przyglądać?

Przerwa ze względu na pandemię spowodowała, że do gry po kontuzji jeszcze w tym sezonie zdołał powrócić Kevin Volland. Napastnik Bayeru bardzo dobrze odnajduje się w układance Bosza. Jego obecność powinna sprawić, że Kai Havertz nie będzie już z konieczności występował na pozycji fałszywej „dziewiątki”. 28-latek mimo opuszczenia kilku kolejek zdołał uzbierać 17 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej tego sezonu i z pewnością będzie straszył rywali także w Europie.

W Leverkusen warto zwrócić uwagę również na dwie bardzo młode postaci. Pierwszą z nich jest środkowy obrońca Edmond Tapsoba. Mierzący 190 cm zawodnik zdążył się pokazać w tym sezonie Bundesligi z bardzo dobrej strony, a jego wartość w ciągu pół roku po transferze z Portugalii wzrosła prawie pięciokrotnie.

Największą furorę pod koniec tego sezonu Bundesligi zrobił jednak Florian Wirtz. Piłkarz z rocznika 2003 pokazał na poziomie Bundesligi, że już w tak młodym wieku nie boi się rywalizacji na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Niemczech. 17-letni skrzydłowy zdążył już nawet strzelić swoją pierwszą bramkę, która była dodatkowo pięknej urody. Co ciekawe, tego gola Wirtz strzelił Bayernowi Monachium. Być może młody Niemiec pójdzie w ślady swojego starszego kolegi z zespołu Kaia Havertza.

Bayer Leverkusen zaskoczy nawet bez Havertza?

Od dłuższego czasu trwa saga transferowa związana z Kaiem Havertzem. Wydaje się, że Niemiec jest dość blisko dołączenia do Chelsea, która od dłuższego czasu jest poważnie zainteresowana 21-latkiem. Jak się okazuje, poza ciągłym zainteresowaniem „The Blues” prawdopodobnie nie złożyli jednak przedstawicielom Bayeru żadnej konkretnej oferty. Taką informację na łamach „Kickera” podał ostatnio dyrektor sportowy Bayeru Simon Rolfes.

Nagły zwrot akcji i zmiana klubu przez Havertza byłyby olbrzymim osłabieniem „Aptekarzy”, którzy mimo wszystko w tym sezonie byli w stanie pokazać, że bez swojej największej gwiazdy mogą rozgrywać dobre spotkania. Tak było chociażby w spotkaniu piątej kolejki Ligi Mistrzów z Lokomotivem Moskwa czy meczu rundy jesiennej z Bayernem Monachium. Obie konfrontacje udało się wygrać mimo absencji reprezentanta Niemiec.

Rewanżowe spotkanie 1/8 finału Ligi Europy powinno być dla zawodników z BayArena formalnością. Pierwszy mecz rozegrany na stadionie w Glasgow Bayer wygrał pewnie 3:1 i trudno wyobrazić sobie, aby w rewanżu piłkarze Stevena Gerrarda – mimo dobrej inauguracji ligi szkockiej – byli w stanie odrobić straty.

Teoretycznie trudniejsze zadanie będzie czekać na „Die Werkself” w ewentualnym ćwierćfinale. Tam podopieczni Petera Bosza zmierzyliby się ze zwycięzcą rywalizacji Inter – Getafe. Faworytem tego starcia są podopieczni Antonio Conte, którzy po lekkim kryzysie znowu zaczynają grać na miarę oczekiwań. Dowodem zwyżki formy było ostatnie spotkanie z Atalantą. Dzięki wygranej 2:0 Inter zapewnił sobie wicemistrzostwo Włoch.

Wydaje się, że jeśli Bayer Leverkusen zwyciężyłby w ewentualnym ćwierćfinale, to mógłby realnie myśleć o triumfie w całych rozgrywkach. Piłkarzy Petera Bosza na pewno stać na sprawienie niespodzianki. Przy odrobinie szczęścia w przyszłym sezonie Champions League będzie można oglądać poczynania pięciu drużyn Bundesligi.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze