Bayer Leverkusen jest jedną z pięciu niemieckich drużyn, które w dalszym ciągu pozostają w grze w sezonie 2019/2020. Podopieczni Petera Bosza po zajęciu trzeciego miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów zapewnili sobie udział w fazie pucharowej Ligi Europy. Jak zakończy się ich przygoda w tych rozgrywkach?
W Niemczech już po losowaniu fazy grupowej Champions League zakładano, że Bayer na wiosnę wyląduje w rozgrywkach drugiej kategorii na szczeblu europejskim. Trudno było sobie wyobrazić, aby Leverkusen wygrał rywalizację w grupie z Juventusem albo Atletico Madryt. Już pierwsze spotkanie praktycznie przesądziło o tym, że „Aptekarze” mogą celować co najwyżej w trzecią lokatę. Na inaugurację drużyna Adriana Stanilewicza przegrała na własnym obiekcie z Lokomotivem 1:2.
Bayer Leverkusen i jego słodko-gorzki sezon
W Lidze Mistrzów decydujące dla Bayeru okazały się mecze czwartej i piątej kolejki. Dwa zwycięstwa wystarczyły do wyprzedzenia Lokomotivu i zajęcia trzeciego miejsca w grupie, które zaowocowało prawem do gry w Lidze Europy. Tam podopieczni Bosza już w 1/16 finału trafili na wymagającego rywala. FC Porto okazało się jednak w za słabej dyspozycji, aby poważniej zagrozić Bayerowi. Zespół z Niemiec ograł w dwumeczu Portugalczyków 5:2.
Bardzo dobrze Leverkusen spisywał się w tegorocznym Pucharze Niemiec. Tam „Aptekarze” doszli aż do finału, w którym musieli uznać wyższość Bayernu Monachium. Brak końcowego triumfu nie można traktować jako porażki, ponieważ Bayern znajdował się w tamtym okresie w fenomenalnej formie i dopiero kontynuacja Ligi Mistrzów pokaże, czy „Bawarczyków” da się w ogóle zdominować i pokonać.
https://twitter.com/szarzycki98/status/1269276678347464706
Największy niedosyt pozostaje w Leverkusen po zakończeniu Bundesligi. Bayerowi nie udało się awansować bezpośrednio z tych rozgrywek do Ligi Mistrzów, ponieważ piłkarze z zachodnich Niemiec zakończyli te zmagania na piątej lokacie. Jest to niewątpliwie małe rozczarowanie, bo celem było miejsce dające prawo gry w Chamipons League, ale trudno stwierdzić, że Bayer rozegrał zły sezon.
„Die Werkself” przegrali po prostu rywalizację z bardzo dobrą w tym sezonie Borussią Mönchengladbach. Znakomita praca dyrektora sportowego Maxa Eberla i trenera Marco Rosego zaowocowała powrotem „Źrebaków” do gry w Lidze Mistrzów.
Tak dobry dorobek punktowy w Bundeslidze jak w tym sezonie Leverkusen zaliczył ostatnio w sezonie 2012/2013. Wówczas w drużynie brylowali jeszcze między innymi Stefan Kissling, Andre Schürrle i Bernd Leno. W ostatnich czterech latach zauważalny jest stopniowy progres liczby „oczek”.

Komu warto się przyglądać?
Przerwa ze względu na pandemię spowodowała, że do gry po kontuzji jeszcze w tym sezonie zdołał powrócić Kevin Volland. Napastnik Bayeru bardzo dobrze odnajduje się w układance Bosza. Jego obecność powinna sprawić, że Kai Havertz nie będzie już z konieczności występował na pozycji fałszywej „dziewiątki”. 28-latek mimo opuszczenia kilku kolejek zdołał uzbierać 17 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej tego sezonu i z pewnością będzie straszył rywali także w Europie.











