Po pierwszych sześciu kolejkach można się pokusić o wstępną analizę siły poszczególnych drużyn występujących w Ekstraklasie. Co ciekawe, te sześć kolejek przyniosło zaskakujące rozstrzygnięcia. Słabo spisujących się faworytów zastąpiły w czołówce zespoły, które miały jedynie stanowić tło w walce potentatów o tytuł mistrzowski. Czyżbyśmy mieli do czynienia ze zmianą warty?
Jagiellonia Białystok
O Jagiellonii w Barwach Ekstraklasy pisaliśmy tydzień temu. Dobrej postawy tego zespołu nie można traktować w kategorii niespodzianki, bo „Jaga” to zespół konsekwentnie budowany od wielu lat i stabilizacji mogą jej pozazdrościć nawet najbogatsze kluby w kraju. Białostoczanie znaleźli się na pierwszym miejscu w tabeli, ale w ostatnim spotkaniu spisali się przeciętnie i ulegli Arce Gdynia 0:1. Teraz przed piłkarzami z Podlasia prawdziwy test, bo już w kolejnym spotkaniu przekonamy się, czy podopieczni Michała Probierza są już na tyle dojrzałym zespołem, żeby radzić sobie w trudnych momentach i wygrywać, kiedy nie idzie. Jeśli Jagiellonia zwycięży w kolejnym meczu z Zagłębiem Lubin, to potwierdzi swoje aspiracje mistrzowskie, jeśli jednak straci punkty na własnym stadionie, to może to być początek kryzysu i końca marzeń o tytule mistrzowskim.
Lech Poznań

Lech nie najlepiej rozpoczął rozgrywki ligowe. Można powiedzieć, że w meczach remisowych z Arką Gdynia i Widzewem Łódź poznaniacy bardziej odczuli stratę dwóch punktów niż zyskanie jednego. W czwartej kolejce miejsce w szeregu lechitom pokazała wdrapująca się na szczyt ligowej tabeli Jagiellonia i po tym spotkaniu okazało się, że „Kolejorz” znalazł się w środku tabeli. Oczywiście podopieczni Jacka Zielińskiego mają obecnie inne sprawy na głowie, bo mecze z Juventusem i Manchesterem City przyniosą nie tylko większe zyski, ale także prestiż. Nic dziwnego, że poznańska lokomotywa skupia się w tym momencie na europejskich pucharach. Pozostaje tylko pytanie, czy mistrzom Polski starczy sił, żeby skutecznie walczyć o obronę tytułu najlepszej drużyny w kraju.
Wisła Kraków
W Krakowie przemeblowaniu uległa cała defensywa. Zastąpienie takich zawodników, jak Głowacki, Marcelo czy Diaz będzie niezwykle trudne, tym bardziej że nowi piłkarze muszą zgrywać się w trakcie sezonu, co na pewno wpłynie na postawę bloku obronnego „Białej Gwiazdy”. Ostatni mecz przekonał wszystkich, że wiślaków wciąż stać na grę na wysokim poziomie, zwłaszcza w ofensywie, ale kolejne mecze pokażą, czy był to jednorazowy zryw z okazji powrotu na stadion przy ulicy Reymonta, czy może były to efekty pracy Roberta Maaskanta. Ten sezon dla Wisły nie jest jeszcze stracony, bo mimo słabej postawy udało się wygrać kilka spotkań, jednak silniejsi rywale powinni obnażyć wszystkie mankamenty ekipy spod Wawelu. Mało tego, jeśli słabsze ekipy nie przestraszą się krakowian i odważnie ruszą do ataku, to może się okazać, że mogą odnieść łatwe zwycięstwo, bo porównanie defensywy Wisły do sera szwajcarskiego wydaje się dla niej dużym komplementem. Holenderski szkoleniowiec ma niewiele czasu, żeby poukładać wszystkie klocki w defensywie, jeśli ta sztuka mu się nie powiedzie, to Wisła szybko odpadnie z walki o mistrzostwo Polski.














