Definicja piłkarskiego pecha, czyli historia Bartosza Białka w Wolfsburgu


Historia dramatycznych kontuzji Bartosza Białka, które wyhamowały rozwój utalentowanego gracza

14 lutego 2025 Definicja piłkarskiego pecha, czyli historia Bartosza Białka w Wolfsburgu
Łukasz Sobala / PressFocus

Bartosz Białek już po raz trzeci zmaga się z zerwanymi więzadłami krzyżowymi. Powoli stawia już pierwsze kroki na treningach. Jednak na jego powrót na niemieckie boiska będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Swój ostatni mecz w barwach VfL Wolfsburg rozegrał już ponad dwa lata temu. Czy Bartosz Białek w klubie z Dolnej Saksonii ma jeszcze czego szukać?


Udostępnij na Udostępnij na

Początki Bartosza Białka

Polski napastnik do Wolfsburga trafił w sierpniu 2020 roku. Zagłębie Lubin zarobiło na swoim wychowanku 5 mln euro, co (według portalu Transfermarkt.pl) jest obecnie trzynastą najwyższą sprzedażą piłkarza w historii PKO BP Ekstraklasy. W swoim pierwszym i zarazem ostatnim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce Bartosz Białek strzelił dziewięć goli oraz zanotował cztery asysty w 19 meczach. Były to naprawdę dobre liczby, co zwróciło uwagę władz niemieckiego klubu.

Na początku przygody Polaka w drużynie „Wilków” zwracano uwagę na problemy z komunikacją. Bartosz Białek posługiwał się jedynie swoim ojczystym językiem. Ówczesny trener Oliver Glasner prosił jednak o cierpliwość: – Na razie poznaje się z drużyną, doświadcza tego, jak trenujemy (…) Dajmy mu czas, aby się do wszystkiego przyzwyczaił. I rzeczywiście jego czas nadszedł. Swoją pierwszą szansę napastnik otrzymał w rozgrywkach pucharowych. W spotkaniu z drużyną FSV Union Fürstenwalde rozegrał 16 minut. Na debiut w Bundeslidze musiał zaczekać do 6. kolejki. 1 listopada 2020 roku rozegrał minutę w meczu z Herthą Berlin. Nie była to imponująca liczba minut.

Bartosz Białek – debiutanckie gole

O grę było mu trudno, gdyż jego głównym rywalem o miejsce w składzie był Wout Weghorst, który sezon 2020/2021 skończył z 20 trafieniami na koncie. Sytuację Bartosza Białka zmieniła jego debiutancka bramka strzelona Werderowi Brema w 9. kolejce Bundesligi. Od tego momentu zaczął łapać coraz więcej minut. Udało mu się nawet rozegrać 20 minut z Bayernem Monachium, a w meczu z VFB Stuttgart wybiegł w podstawowej jedenastce.


Bartosz Białek zbierał coraz więcej minut, a w spotkaniu z 1.FVS Mainz 05 strzelił kolejnego gola. Glasner nie szczędził Polakowi pochwał, mówiąc po tym meczu: – Ma niesamowitą siłę, buzuje w nim energia. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy zdobył bramkę, bo zdecydowanie na to zasłużył. Zima w wykonaniu Białka była więc dla niego przełomowa. I mimo że w kolejnych miesiącach nie strzelił już gola, to dosyć regularnie łapał minuty i widać było jego postępy. Niestety pod koniec sezonu wszystko legło w gruzach.

Horror Bartosza Białka

Pod koniec kwietnia 2021 roku media zakomunikowały, że Bartosz Białek podczas treningu zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie. Wszyscy wiedzieli, co to oznaczało. Operacja i długie miesiące przerwy. Gdyby nie kontuzja, Polak miałby duże szanse na powołanie do kadry Paulo Sousy na Euro. Stracił także okazję na debiut w Lidze Mistrzów, ponieważ Wolfsburg skończył rozgrywki Bundesligi na 4. miejscu. A skoro w nowym sezonie czekała Liga Mistrzów, to „Wilki” musiały się zbroić.

W obliczu kontuzji Bartosza Białka brakowało rywala dla Weghorsta. Do klubu sprowadzono Luce Waldschmidta, który jednak częściej był kontuzjowany, niż grał. Dlatego zimą sięgnięto po Jonasa Winda. Był to ważny ruch ze względu na odejście najlepszego strzelca poprzedniego sezonu, wspomnianego wyżej Weghorsta. Bartosz Białek do gry wrócił 9 stycznia 2022 w meczu z Bochum. Trenerem zespołu w tym czasie był już Florian Kohfeldt. Stawiał on na Polaka z podobną regularnością co Oliver Glasner. Jednak do siatki rywala w tamtym sezonie Białek nie trafił ani razu.

Wypożyczenia i kolejna kontuzja Białka

Tym razem kierunkiem Bartosza Białka była Belgia, a konkretnie KAS Eupen. Drużyna ta spadła właśnie z najwyższej klasy rozgrywkowej, a Białek miał jej pomóc w szybkim powrocie. Niestety sezon na dobre się nie zaczął, a podczas sparingu Bartek znowu doznał kontuzji kolana. Można było się tylko zastanawiać, jak ten młody zawodnik zniesie po raz kolejny tak poważny cios. Po raz kolejny pauzował przez wiele miesięcy. Udało mu się wrócić na ostatnie sześć spotkań, a nawet strzelić gola. Jednak do powrotu do najwyższej formy było mu jeszcze daleko.

Jaka przyszłość czeka Bartosza Białka?

Niewiarygodny pech nie opuścił Bartosza Białka również i w tym sezonie. W lipcu ubiegłego roku po raz trzeci zerwał więzadła krzyżowe. Trudno sobie wyobrazić, co musi się dziać w głowie takiego zawodnika. Białek wyjechał z Polski w 2020 roku, a od tego czasu rozegrał tylko jeden pełny sezon, na wypożyczeniu w Holandii. Obecnie Wolfsburg potwierdza, że zawodnik wraca już do treningów na boisku. Jednak czy Polak ma jeszcze czego szukać w klubie z Dolnej Saksonii? Jego aktualna umowa obowiązuje do 30 czerwca.

Nie wiadomo jednak, czy kontrakt w ogóle zostanie przedłużony. Obecnie na pozycji napastnika gra Jonas Wind, który ma na koncie już 10 goli i jest niekwestionowanym numerem jeden. Mohamamed Amoura, występujący obok Duńczyka, ma dokładnie tyle samo trafień. Duet ten świetnie się rozumie i stanowi o sile ofensywnej obecnego trenera „Wilków” Ralpha Hasenhüttla. Białkowi będzie więc bardzo trudno przebić się do pierwszego składu. Przyszłość wychowanka Zagłębia Lubin stoi więc pod ogromnym znakiem zapytania. Miejmy nadzieję, że mimo przeciwności losu Bartosz Białek wróci jeszcze do najwyższej dyspozycji. Czas pokaże, w jakim klubie zobaczymy go latem.

Komentarze
BeusEspinoza (gość) - 2 miesiące temu

Naprawdę wielka szkoda chłopaka. Z drugiej strony czy pokazałby więcej i przebił się na pozycję numer 1 w drużynie „Wilków” gdyby nie ciągle problemy ze zdrowiem?

Może tak, może nie. Ciężko wydać wyrok

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze