Joey Barton stwierdził po porażce QPR 1:2 z Norwich, że sędziowie meczu zostali oszukani i dlatego Neil Swarbrick pokazał mu czerwoną kartkę.
Potyczka z „Kanarkami” zaczęła się dla kapitana londyńczyków bardzo dobrze. Już w 11. minucie mocnym strzałem w dolny róg bramki dał on swojej drużynie prowadzenie. Jednak koszmar Anglika rozegrał się na 10 minut przed przerwą, kiedy za rzekome uderzenie głową Bradleya Johnsona Barton wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Już po ostatnim gwizdku, na swoim koncie na Twitterze, tak skomentował to zdarzenie:

– Współczuję oficjelom, zostali oszukani. Przyznali mi w przerwie, że tego nie widzieli. Ja najpierw zostałem pociągnięty, a następnie kopnięty. Sędzia boczny na pewno tego nie widział. Wszystko, co widział, to reakcja Johnsona. Moja głowa w ogóle nie ruszyła się do przodu. To absurdalna decyzja, widziałem już 25 powtórek.
– Przeprosiłbym jako pierwszy, gdybym coś zrobił. Nie mogę jednak przeprosić, jako że nikogo nie uderzyłem. Szkoda mi kolegów oraz kibiców. Sami zdecydujcie, kiedy to zobaczycie. Mecz już się skończył! Oby sędzia również to zobaczył. To dla nas żadne pocieszenie, ale przynajmniej coś.
Osłabione brakiem Bartona QPR nie zdołało obronić prowadzenia i ostatecznie bramki Pilkingtona i Morisona zapewniły Norwich trzy punkty.











