Barry: Jak nie możesz wygrać, to chociaż zremisuj


Bezbramkowy remis Manchester City z FC Liverpool nie zadowolił żadnej ze stron. – Jesteśmy rozczarowani, bo bardzo chcieliśmy wygrać – przyznał w wywiadzie dla oficjalnej strony Citizens, Gareth Barry.


Udostępnij na Udostępnij na

Wystarczy zobaczyć, ile razy interweniować musiał Shay Given, a ile pracy miał Jose Reina, by stwierdzić obiektywnie, kto był lepszy i kto był bliżej zwycięstwa – stwierdził zawiedziony, tuż po końcowym gwizdku sędziego. Emmanuel Adebayor nie wykorzystał jednak dobrej okazji i mecz skończył się tylko remisem. Jesteśmy oczywiście bardzo rozczarowani, bo każde spotkanie u siebie chcemy zakończyć na swoją korzyść, a już zwłaszcza, gdy rywalem jest taki zespół jak Liverpool FC. Czasem jednak, gdy nie możesz wygrać i remis jest dobry, choć oczywiście nikogo taki rezultat nie satysfakcjonuje.

Nie baliśmy się „The Reds” – kontynuuje Barry. Niemniej czujemy do nich respekt i szacunek, bo to wielki klub. Nie zaczęli ligi sezonu tak, jak sobie zakładali i teraz muszą zbierać punkty, które wcześniej im uciekły. My zresztą jesteśmy w podobnej sytuacji, bo zupełnie inaczej sobie wyobrażaliśmy początek rozgrywek Premiership.

Barry odniósł się również do sytuacji, w której ręką piłkę po strzale Adebayora zagrywał Daniel Agger. Sędzia Peter Walton nie podyktował jednak rzutu karnego dla MC. – Byłem dość daleko i nie wiedziałem dokładnie tej sytuacji. Jeśli faktycznie Agger zagrywał ręką, to chyba powinna być dla nas „jedenastka”, ale skoro nie została podyktowana, to trudno. Tyle mogę powiedzieć na ten temat.
 

Najnowsze