Barcelona pewnie pokonała Al-Ahly 4:1 w mecz rozegranym na Wembley. Choć spotkanie w pierwszej połowie było wyrównane, druga była potwierdzeniem klasy Katalończyków.
Korespondencja z Wembley
W porównaniu z meczem z Tottenhamem, Pep Guardiola dokonał pięciu zmian w składzie. Choć jedenastka nadal była oparta na piłkarzach szerzej nieznanych, na ławce znaleźli się m.in. Víctor Valdés oraz Lionela Messi. Katalończycy od początku zaczęli z wysoko postawionym pressingiem, którym zaimponowali już przeciwko Spurs.
Wynik spotkania otworzył w 16. minucie Bojan Krkić. Rubén Rochina przejął piłkę na swojej połowie, przebiegł z nią dobre kilkadziesiąt meczów, by następnie podać do Bojana. Filigranowy napastnik wbiegł w pole karne, zwiódł Ahmeda Ali i uderzył w długi róg bramki Amira Hameeda. Oddając strzał osiemnastolatek doznał lekkiego urazu, z którym borykał się przez resztę pierwszej połowy.
Al-Ahly ambitnie próbowało podjąć walkę z równie utytułowanym rywalem, ale brakowało im bądź dobrego ostatniego podania, bądź wykończenia. Bliski pokonania Alberta Jorquery był Mohammed Abou Teka, ale jego strzał głową leciał w sam środek bramki. Chwilę później groźnie z dystansu strzelali Hossam Ashour oraz Moataz Eino, ale za każdym razem brakowało dokładności.
Po okresie przewagi, w 30. minucie Egipcjanie zdobyli upragnione i zasłużone wyrównanie. Po stracie Krkicia, prawym skrzydłem prawie 50 metrów pomknął Ashour. Boczny pomocnik wypuścił na wolne pole Hany’ego El-Agazy. Napastnik Al-Ahly minął Jorquerę i umieścił piłkę w siatce. Gol miał duży wpływ na dalszy przebieg pierwszej połowy. Egipcjanie nabrali wiatru w żagle, a Katalończycy – pokory. W 33. minucie Barcelona mogła i powinna ponownie objąć prowadzenie, ale strzał głową Krkicia z kilku metrów fenomenalnie obronił Hameed. Chwilę później to Al-Ahly miało świetną okazję, kiedy ponownie zawiodła lewa strona obrony Barcy. Ahmed Fathy ograł Érica Abidala, ale strzał Aliego minął prawy słupek bramki o kilka metrów.
Geniuszem błysnął młody José Manuel Rueda. W 41. minucie pomocnik dostał krótkie podanie od Abidala, przyjął piłkę na 24. metrze i huknął w okienko bramki Al-Ahly. Gol godny Wembley, nawet jeżeli jedynie w meczu towarzyskim.
Druga połowa zaczęła się niemrawo. Guardiola w drugim kolejnym meczu wymienił całą jedenastkę, dając kibicom szansę oklaskiwać Messiego. Do 56. minuty na boisku nie działo się nic poważnego, ale wówczas Pedro Rodríguez posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Nie dopadł do niej Eidur Gudjohnsen, który zamiast tego trafił w głowę Hameeda. Futbolówkę w siatce umieścił zamykający akcję Jeffrén Suárez. Gra została przerwana na pięć minut, bowiem uraz golkipera okazał się poważny i wymagał pomocy lekarskiej.
W 67. minucie przepięknym podaniem popisał się Gudjohnsen. Islandczyk płasko rzucił piłkę na prawe skrzydło, gdzie świetnie zabrał się z nią Pedro Rodríguez. Hiszpan wpadł w pole karne i strzałem w długi słupek nie dał szans świeżo wprowadzonemu bramkarzowi Al-Ahly.
Dużo popłochu w szeregach Barcelony wywołało wprowadzenie na boisko Francisa Doe. Liberyjczyk był bardzo blisko pokonania Valdésa w 78. minucie, ale kataloński golkiper obronił sytuację jeden na jednego.
FC Barcelona – Al-Ahly 4:1 (2:1)
1:0 Krkić 16′, 1:1 El Egezy 31′, 2:1 Rueda 41′, 3:1 Jeffrén 56′, 4:1 Pedro 67′
Barcelona (pierwsza połowa): Jorquera – Montoya, Muniesa, Henrique, Abidal – Sánchez, Rueda, Keita – Gai, Rochina, Krkić
Barcelona (druga połowa): Valdés – Cáceres, Fontas, Dalmau, Espasandín – Yaya Touré, Gudjohnsen, dos Santos, Pedro – Messi, Jeffrén
A-Ahly: Hameed (61′ Moneim) – Ali, Gomaa, El Sayed, Gilberto – Ashour, Eino (84′ Farouk), Fathy, Abou Treka (88′ Hosny) – Hassan (42′ Shebeta) – El-Agazy (57′ Doe)