W pierwszych spotkaniach drugiej kolejki ligi hiszpańskiej doszło do wielkiej sensacji, gdyż na własnym boisku FC Barcelona przegrała z Herculesem Alicante 2:0. W równoległym spotkaniu Valencia pokonała Racing Santander 1:0.
Sensacja na Camp Nou
Po przerwie w rozgrywkach ligowych, spowodowanej meczami eliminacyjnymi do Euro 2012, do gry wrócili zawodnicy mistrza Hiszpanii, którzy zmierzyli się z beniaminkiem ligi hiszpańskiej – Herculesem Alicante. Przed drugą kolejką Primera Division nastroje w obu drużynach znacznie się od siebie różniły. Klub z Katalonii wygrał swoje pierwsze spotkanie 3:0 z Racingiem Santander, natomiast piłkarze Herculesa przegrali na własnym stadionie z Athletikiem Bilbao 1:0. Szansę debiutu w barwach „Dumy Katalonii” otrzymał Javier Mascherano, który na boisko wybiegł w podstawowym składzie. Niespodziewanie, w pierwszym składzie zabrakło Xaviego i Alvesa, których zastąpili odpowiednio: Keita i Adriano, a za kontuzjowanego Puyola na środku obrony pojawił się Abidal.

Mecz, zgodnie z przewidywaniami, od początku został zdominowany przez gospodarzy. Pierwszą groźną akcję podopieczni Pepa Guardioli przeprowadzili w 9. minucie. Lewą stroną boiska popędził Maxwell, płasko podał na czwarty metr przed bramką Herculesa, jednak znajdujący się tam Bojan nie trafił w piłkę. Parę minut później groźnie z rzutu wolnego dośrodkował Leo Messi, jednak obrońcy wybili piłkę na rzut rożny.
W 18. minucie spotkania w pole karne rywali wpadł Lionel Messi, minął obrońcę, lecz wyszedł z piłką za linię końcową boiska. Po pierwszych niemrawym momentach przed pole karne gospodarzy zaczęli podchodzić gracze Herculesa Alicante. Jedna z kontr gości zakończyła się faulem Javiera Mascherano. Piłka trafiła w pole karne, gdzie najlepiej odnalazł się Nelson Valdez, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki obok bezradnego Victora Valdesa! Po tym golu obraz gry nie uległ zmianie – Barcelona atakowała, a Hercules ograniczał się głównie do kontr. Już minutę po stracie bramki bliski wyrównania był Gerard Pique, lecz po świetnym podaniu Iniesty nie trafił w piłkę.
Kolejną okazję Katalończycy mieli w 33. minucie. Kapitalną piłkę w pole karne od Messiego dostał Villa, jednak obok Hiszpana zaraz pojawiło się dwóch obrońców, przez co nie udało mu się skutecznie zakończyć akcji. 120 sekund później znów świetnie w polu karnym rywali odnalazł się Gerard Pique, jednak jego strzał głową trafił tylko w boczną siatkę. Chwilę później blisko strzelenia bramki był Bojan, jednak w ostatniej chwili powstrzymał go obrońca rywali, wybijając piłkę na rzut rożny, po którym znów bliski strzelenia bramki był Pique, ale ten strzelił wysoko ponad bramką. Już w doliczonym czasie gry pierwszej połowy rozgrywający niezły mecz Adriano za krótko podał do Victora Valdesa i tylko refleks bramkarza Barcelony uratował ten zespół przed stratą drugiej bramki. Do końca pierwszych 45 minut wynik nie uległ już zmianie.











