Ostatnia prosta sezonu 2015/2016, dosłownie i w przenośni. Barcelona pomimo roztrwonionej przewagi wciąż przeważa w ligowej tabeli i rozdaje karty w wielkim wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii. W ostatniej kolejce pojedzie do Andaluzji, gdzie o arcyważne trzy punkty powalczy z Granadą. Czy Real Madryt może liczyć na jej potknięcie, a co za tym idzie zdobycie trofeum?
29. kolejka, „Barca” ma osiem i 12 pkt przewagi nad zespołami z Madrytu. Walka o mistrzostwo wydaje się być rozstrzygnięta. Do tej pory „Duma Katalonii” rozjeżdżała kolejnych rywali, a trio MSN dawało popis w każdym spotkaniu, bijąc przy tym kolejne rekordy. Gdy wydawało się, że nie straci już punktów w tym sezonie, nastąpił przełom. Kolejne wpadki z Villarrealem, Realem Sociedad, Valencią i oczywiście w „El Clasico” zmieniły sytuacje o 180 stopni. Emocje powróciły na nowo, a każda strata punktów skutkuje odpadnięciem z wielkiego wyścigu. Najlepiej przekonało się o tym Atletico, które w zeszłym tygodniu przegrało z ostatnim w tabeli Levante i pozbawiło się szans na mistrzostwo.
Wszystko to działo się wobec krzywej wznoszącej Realu Madryt, który po objęciu sterów przez Zinedine’a Zidane’a zdecydowanie odżył. Poprawiło się wiele czynników, ale na pierwszym miejscu musimy umieścić atmosferę, bez której, jak wszyscy piłkarscy kibice wiedzą, nie ma wyników. Wydawało się, że sezon 2015/2016 będzie dla „Królewskich” klapą i kolejnym, w którym będą oglądać plecy największych rywali. Jednak dzięki zjednoczeniu szatni przez francuskiego trenera Ronaldo i spółka uciekli z piekła, a pojawili się w niebie. Jeśli ktoś dalej nie jest przekonany, warto wymienić trzy rzeczy, które obrazują, jaki progres przeszła hiszpańska ekipa od początku tego roku. Po pierwsze finał Ligi Mistrzów i możliwość zdobyci Undecimy. Po drugie walka, o – wydawać by się mogło – przegrane już mistrzostwo. I po trzecie tabela, która udowadnia, że Real to najlepiej punktująca drużyna Primera Division od lutego, czyli mniej więcej czasu, gdy drużynę przejął Zidane:











