Po świetnym widowisku Barcelona wygrała 4:2 z Realem Betis w spotkaniu kończącym 19. kolejkę Primera Division i ponownie zbliżyła się do prowadzącego Realu Madryt na pięć punktów. Dla Barcelony gole zdobywali Xavi, Messi (dwukrotnie) i Alexis, natomiast dla gości trafili Castro i Santa Cruz. Trafienia gości były o tyle ważne, że były to pierwsze stracone przez Katalończyków gole na swoim boisku w lidze od kwietnia ubiegłego roku.
Real Betis to jedna z niewielu ekip, którym w 2011 roku udało się pokonać Barcelonę, i to z Xavim czy Messim w składzie – co prawda tylko w ramach Pucharu Króla, kiedy wszystko było już pozamiatane, ale jednak. Guardiola przed tym spotkaniem nie kalkulował i nie zdecydował się na oszczędzanie swoich najlepszych graczy na środowe spotkanie z Realem Madryt w ramach Copa del Rey. Gospodarze wybiegli na murawę Camp Nou ubrani w koszulki z napisem wspierającym ich kontuzjowanego kolegę, Fontasa, który dołączył do Davida Villi i ten sezon ma już z głowy. Ponadto przed spotkaniem odbyła się krótka ceremonia, podczas której kapitan Barcelony, Carles Puyol, zaprezentował trofeum za wygranie klubowych mistrzostw świata, a swoje nagrody pokazali także Messi i Xavi, którzy zdobyli odpowiednio Złotego i Brązowego Buta dla najlepszych zawodników ubiegłego roku.

Betis rozpoczął ten mecz bardzo ofensywnie, czego skutkiem była doskonała sytuacja Moliny z 5. minuty, który jednak w sytuacji sam na sam nie był w stanie pokonać wychodzącego Valdesa. Po jego interwencji piłka wyszła na rzut rożny, po którym znowu bardzo groźnie było pod bramką Valdesa, ale ten udaną interwencją obronił zaskakujący strzał głową Dorado. To były jednak tylko miłe złego początki, przez wiele kolejnych minut na boisku rządziła bowiem tylko jedna drużyna. Gospodarze prowadzenie objęli już w 10. minucie. Najpierw Alexis podał do Fabregasa, a strzał tego drugiego trafił w słupek, jednak piłka odbiła się prosto na nogę Xaviego, który nie mógł nie zdobyć pierwszej bramki tego wieczoru. Dwie minuty później było już 2:0, a swoją 18. bramkę w lidze po podaniu od Alexisa z lewej strony zdobył Messi, który musiał tylko dostawić nogę – cała akcja była rozegrana niczym na treningu i nie mogło dziwić, że kibice zaczęli już triumfalne śpiewy, pewni swego.
Rozluźnieni bezproblemowym prowadzeniem gospodarze zaczęli popisywać się różnego rodzajami widowiskowymi zagraniami, a przykładem tego był w 16. minucie strzał Iniesty z ponad 40 metrów, gdy zawodnik zobaczył wysuniętego bramkarza. Podopieczni Guardioli przez długie minuty praktycznie nie schodzili z połowy rywala, co jednak uśpiło ich czujność, dość niespodziewanie bowiem w 32. minucie Real Betis zdobył kontaktowego gola. Po świetnym prostopadłym podaniu Molina znowu znalazł się w sytuacji sam na sam, jednak po minięciu Valdesa znalazł się w sytuacji, w której strzał na bramkę nie miałby sensu, i odegrał piłkę do tyłu, gdzie nadbiegł Sevilla i uderzył na bramkę, a tor jej lotu przeciął jeszcze Ruben Casto, który stał na piątym metrze. Gracze Barcelony sygnalizowali pozycję spaloną strzelca gola, jednak jak pokazały powtórki, znajdował się on na równi z uciekającym Mascherano. Dla Barcelony był to pierwszy gol stracony na swoim boisku w tym sezonie w lidze.












