3 sierpnia 2017 roku Neymar opuścił szeregi Barcelony za rekordową w świecie piłki sumę. Kto mógł przypuszczać, że po dwóch latach chimeryczny piłkarz ponownie będzie chciał przywdziać trykot „Blaugrany”? Negocjacje w sprawie wielkiego powrotu trwają. Co kataloński klub może zyskać, a co stracić i czy transfer w ostatecznym rozrachunku jest opłacalny?
Pewny bilet do Hiszpanii
Nie ma co ukrywać, operacja jakiej chce podjąć się „Duma Katalonii” jest skomplikowana. Relacje, jakie łączą klub z Paryżanami, mówiąc delikatnie, nie należą do najlepszych. Niemal pewne jest, że Neymar do Paryża wróci wyłącznie po swoje rzeczy, gdyż właściciele, trener, tym bardziej kibice i sam zawodnik nie chcą dalszej współpracy. Z tej sytuacji PSG chce wycisnąć najwięcej jak może, żądając od Barcelony, Rakiticia i Coutinha sporej sumy pieniędzy. Właśnie gotówka jest największą przyczyną braku wtorkowego porozumienia obu klubów. W grę wchodzi jeszcze Real Madryt i tu powstaje pierwszy wielki powód, dla którego ryzyko „Blaugrany” może być opłacalne.
Być jak pies ogrodnika, lecz samemu skorzystać
Jeśli Brazylijczyk nie trafi do stolicy Katalonii, wykorzysta to największy rywal i z pewnością ściągnie gwiazdora do siebie. Nie ma co ukrywać, ale klasa piłkarza jest zbyt wielka, aby pozostawiać go w rękach „Los Blancos”. Połączenie obecnej siły „Królewskich” i umiejętności Neymara może okazać się zabójcze w kontekście obrony mistrzostwa i zdobywania kolejnych trofeów. Zarząd Barcelony może nigdy nie wybaczyć sobie przepuszczenia takiego piłkarza, a potencjalnie sporej części gabloty na korzyść Madrytu. Dodatkowa chęć utarcia nosa Perezowi, który od lat chciał pozyskać Neymara, może okazać się kluczowa dla jego powrotu.
Symbol ostatnich sukcesów
Był rok 2013, tęsknota za Pepem Guardiolą i starymi dobrymi czasami nawarstwiała się, mimo wygrania ligi kibice byli nieusatysfakcjonowani. Transfer Neymara ówczesnego lata był dla nich miodem na coraz bardziej obolałe serce. Magia i technika rodem z kraju kawy do złudzenia przypominała złotą epokę Ronaldinho. Dwa lata później „Duma Katalonii” sięgnęła po swój ostatni triumf w Lidze Mistrzów. Mimo że „Ney” w najgorszym stylu pożegnał się z Klubem, wytaczając proces o pieniądze czy odrzucając członkostwo, te najlepsze czasy nieodzownie kojarzą się fanom z jego osobą. „Zamienniki” w postaci Dembele i Coutinho nie dali nawet połowy tego klubowi, co dał Brazylijczyk.











