W zaległym spotkaniu pierwszej kolejki Primera Division ekipa „Blaugrany” pewnie pokonała na wyjeździe Malagę 4:1. Świetny mecz rozegrał Lionel Messi – Argentyńczyk popisał się hattrickiem. Honorowe trafienie dla gospodarzy zaliczył Jose Rondon.
Od początku spotkania inicjatywę przejęli podopieczni Pepa Guardioli. Swoje dobre okazje mieli Messi, Pique czy Abidal, nie udało ich się jednak zamienić na trafienia. Co oczywiste, obraz gry był typowy dla meczów z udziałem Barcelony. Katalończycy pod względem posiadania piłki zdecydowanie przeważali nad ekipą „Boquerones”. Nie oznacza to jednak, że gospodarze nie mieli dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Wręcz przeciwnie – przy strzałach Cazorli i Isco golkiper „Barcy”, Victor Valdes, musiał się nieźle nagimnastykować.

W 32. minucie prowadzenie dla gości uzyskał Leo Messi. Z lewej strony boiska dośrodkował Adriano, filigranowy Argentyńczyk urwał się obrońcom Malagi i efektownym strzałem głową nie dał szans Caballero na skuteczną interwencję. Uderzenie niezwykłej urody. Podopieczni Manuela Pellegriniego próbowali odrobić stratę, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Do przerwy Barcelona minimalnie prowadziła więc z Malagą.
Niedługo po wznowieniu gry gracze Barcelony zdobyli drugą bramkę. Zza pola karnego groźnie uderzał Thiago Alcantara, piłkę zdołał odbić golkiper gospodarzy. Futbolówkę przejął Adriano i ponownie odegrał do Thiago. Drugi strzał młodego pomocnika „Blaugrany” także nie wpadł do bramki, ale Alexis Sanchez bez problemów dobił piłkę do siatki Caballero. Gracze Malagi nie zdążyli nawet odetchnąć, a na tablicy widniał już wynik 0:3. W 50. minucie, po stracie Enzo Maresci, rajd w swoim stylu urządził sobie Messi, na pełnym gazie minął trzech zawodników Malagi i plasowanym strzałem zdobył swoją drugą bramkę. Kibicom na Estadio La Rosaleda w parę chwil mocno zrzedły miny.
Na szczególną pochwałę zasługiwała także postawa Sergio Busquetsa. Pomocnik świetnie radził sobie zarówno w ofensywie, jak i destrukcji. Gracze Malagi nie byli w stanie stworzyć żadnej konstruktywnej akcji. Problemy tej natury obce są zazwyczaj natomiast graczom „Blaugrany”. W 74. minucie rzut wolny wykonywał Messi, Argentyńczyk potężnie huknął w stronę bramki strzeżonej przez Caballero, ale piłka zatrzymała się na jej poprzeczce. Sporo szczęścia mieli w tej sytuacji zawodnicy „Boquerones”.
Niespełna dziesięć minut później Barcelona prowadziła już jednak 4:0. Kolejny rajd Messiego, skuteczny drybling i strzał z ostrego kąta, który wpadł do siatki obok bezradnego bramkarza gospodarzy. Trzecia bramka Argentyńczyka w tym spotkaniu! Każda niezwykle efektowna.
W 85. minucie honorowe trafienie dla Malagi zdobył Jose Rondon. Na bramkę Valdesa strzelał Eliseu, golkiper sparował piłkę przed siebie, wobec dobitki Wenezuelczyka nie miał już nic do powiedzenia. Gol na otarcie łez. Mało brakowało, aby rezultat uległ jeszcze zmianie. W samej końcówce kotłowało się bowiem pod bramkami obu drużyn (próby Messiego, Rondona, Fernandeza), ale ta nawałnica nie przyniosła już bramek.










