Po kapitalnym spotkaniu w wykonaniu gospodarzy FC Barcelona pokonała Levante 5:0 w ramach 15. kolejki Primera Division. Gra Katalończyków znowu przypominała to, do czego nas przyzwyczaili, a katami graczy z Walencji byli Fabregas, Cuenca, Messi i Sanchez.
Barcelona już po raz kolejny przystąpiła do swojego spotkania, wiedząc, że znowu Real odniósł przekonujące zwycięstwo i aby nie tracić do „Los Merengues” dystansu, musi wygrać z Levante. Katalończycy mieli na pewno jeszcze jedną motywację – zależało im na przedłużeniu fantastycznej passy niestracenia choćby jednej bramki na swoim boisku oraz pokazaniu Realowi, że niedawny kryzys już dawno za nimi i do Gran Derbi przystąpią bardzo zmotywowani. Dodatkowo Pep Guardiola w końcu zdecydował się postawić na przebojowego Isaaca Cuenkę zamiast Davida Villi, którego dyspozycja pozostawiała ostatnio sporo do życzenia. Obok Cuenki i Messiego w ataku wybiegł także będący w kapitalnej formie Sanchez.

Levante nie miało tyle szczęścia co niedawno Getafe i trafiło na doskonale przygotowaną drużynę gospodarzy. Jeśli taktyka graczy z Walencji polegała na odwleczeniu pierwszego gola jak najdłużej, to poległa już w 4. minucie, kiedy to po ładnej akcji bramkę zdobył Fabregas. Najpierw prostopadłą piłkę zagrał Messi, Iniesta, stojąc tyłem do bramki, odegrał futbolówkę piętą, a mający dużo czasu Fabregas spokojnie posłał ją przy słupku bramki Munuy. Od samego początku niezwykle aktywny był Cuenca, którego ofensywne wejścia raz prawą, raz lewą stroną siały popłoch w szeregach defensywy Levante. W dobrej formie tego dnia był także Leo Messi, który w 17. minucie przeprowadził świetną indywidualną akcję, jednak w ostatniej chwili jego strzał odbił się od nogi jednego z obrońców i piłka wyszła tylko na rzut rożny.
Argentyńczyk był bardzo blisko zdobycia swojego gola w 21. minucie, kiedy to po po jego strzale z rzutu wolnego piłkę z trudem odbił Munua, a stojący na piątym metrze Puyol nie spodziewał się, że piłka spadnie prosto pod jego nogi i posłał futbolówkę obok prawego słupka. O tym, jak znakomicie funkcjonował tego wieczora napad Katalończyków, dobrze świadczyła sytuacja z 26. minuty, kiedy to po świetnym długim przerzucie Cuenki do piłki zdążył Alexis i tylko ostra interwencja Javiego Venty zapobiegła sytuacji sam na sam z bramkarzem. Wart odnotowania był fakt, że do przerwy żółtymi kartkami zostali ukarani trzej z czterech defensorów gości. Barcelona przestała się bawić z piłkarzami Levante w 33. minucie, kiedy po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Fabregas, który wykorzystał dogranie Xaviego z wykonywanego z lewej strony rzutu wolnego.
Na nieszczęście dla Levante, Barcelona wcale nie zamierzała przestawać na dwóch golach i w 37. minucie zdobyła kolejną bramkę, a kibice gości zaczęli zastanawiać się, czy ich niedawni bohaterowie, liderzy Primera Division, nie zostaną skarceni tego wieczora kilkoma kolejnymi golami. Drugą asystę tego wieczora zanotował Iniesta, który popisał się podaniem wzdłuż pola karnego, które dotarło do Cuenki, a młody napastnik bez problemu posłał piłkę do siatki, zdobywając swojego drugiego gola w tym sezonie. W pierwszej połowie Levante stworzyło sobie tak naprawdę jedną dobrą sytuację, ale w 40. minucie dwa strzały Valdo zostały zablokowane przez Valdesa i Alvesa. Brazylijczyk pojawił się na boisku zaledwie kilka minut wcześniej, w miejsce Puyola. Guardiola zdecydował się nie ryzykować zdrowia swojego obrońcy przed Gran Derbi i natychmiast po sygnalizacji problemów zdjął swojego kapitana.











