FC Barcelona nie zawiodła kibiców i mimo rezerwowego składu rozprawiła się na własnym terenie z Osasuną. Piłkarze Pepa Guardioli zanotowali kolejne zwycięstwo i w dalszym ciągu mają osiem punktów przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt.
FC Barcelona, podobnie jak Real Madryt, nie zagrała w najsilniejszym składzie. Lider Primera Division wystąpił od pierwszych minut bez m.in.: Leo Messiego, Andresa Iniesty i Xaviego. Mimo słabszego personalnie zestawienia, od pierwszych minut Katalończycy narzucili rywalom swój styl gry i zanosiło się, że rezerwowi „Blaugrany” wywalczą w łatwy sposób zwycięstwo.

Zdecydowane ataki na bramkę Ricardo rozpoczął już w 3. minucie David Villa. Asturyjczyk uderzał prawą nogą z ok. 16 metrów, ale piłka minęła minimalnie okienko bramki Osasuny. Trzy minuty później podobną szarżę, ale tym razem po przeciwnej stronie boiska, przeprowadził Ibrahim Afellay. Holender złamał akcję do środka i uderzył lewą nogą zza pola karnego. Piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny.
Pierwsza bramka na Camp Nou padła w 23. minucie. Lewą stroną Nelsonowi urwał się Jeffren. Dośrodkowanie skrzydłowego pochodzącego z Wenezueli wykorzystał Villa, który z bliska wepchnął piłkę do siatki i tym samym przerwał serię jedenastu spotkań przez strzelonej bramki.
Osasuna wbrew pozorom nie zamierzała dać za wygraną. Piłkarze z Pampeluny, którzy wciąż walczą o utrzymanie w Primera Division, starali się co jakiś czas kontrować gospodarzy. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy urządzili wręcz regularne oblężenie bramki Victora Valdesa. Szczęścia próbowali kolejno Camia, Monreal i Vadocz. Wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem. Trener Jose Mendilibar wręcz trząsł się ze złości. Trudno się dziwić, bo takie okazje nie nadarzają się często słabszym zespołom przyjeżdżającym na Camp Nou.
Druga połowa nie porywała poziomem. Dość wspomnieć, że pierwszym wartym wspomnienia wydarzeniem po wznowieniu spotkania była kontuzja Gabriela Milito. Uraz Argentyńczyka sprawił, że Barcelona zagrała po raz pierwszy z parą stoperów Mascherano – Busquets. Dwóch nominalnych środkowych pomocników zagrało na pozycji centralnych defensorów.
Na boisku pojawili się Iniesta, Messi i Xavi, którzy mieli ożywić grę gospodarzy i zadać gościom decydujący cios. Czas upływał, a goście wciąż mieli okazję na doprowadzenie do remisu jedną akcją. Nie można było wykluczać, że im się to uda, bo blok obronny gospodarzy na pewno nie stanowił w tym dniu monolitu.












