Już jutro wieczorem zostanie rozegrany pierwszy z dwóch meczów, które rozstrzygną, kto zdobędzie Superpuchar Hiszpanii. O zdobycie tego trofeum powalczy mistrz kraju ze zdobywcą Pucharu Króla. Inaczej mówiąc, Barcelona vs Sevilla.
Dwumeczowy miniturniej o Superpuchar Hiszpanii wprowadzono w roku 1982. Wtedy padł on łupem niezwykle mocnego Realu Sociedad, później było już znacznie bardziej przewidywalnie. Spośród 26 rozegranych edycji (dwie nie odbyły się ze względu na niemożność uzgodnienia terminu) Real i Barcelona wygrywały po osiem, Deportivo trzy, a siedem innych drużyn jednokrotnie. Katalońska ekipa staje więc przed możliwością wyprzedzenia odwiecznego rywala w tej, może nieszczególnie prestiżowej, ale mimo wszystko statystyce. „Barca” gra w dwumeczu dzięki wygraniu najbardziej niesamowitego wyścigu o tytuł mistrzowski, w którym jedna z drużyn zdobyła 99 punktów, a druga tylko trzy mniej, ale za to ponad sto bramek. Sevilla o pierwsze trofeum zawalczy dzięki pokonaniu Atletico Madryt w finale Pucharu Króla.

Jednak Hiszpania w ostatnich dniach nie skupiała się na samym meczu. Głowy wszystkich publicystów, dziennikarzy i komentatorów zaprzątały powołania Vicente del Bosque. Katalończycy rwali włosy z głowy, nawet niesamowicie spokojny Guardiola głośno wyrażał niezadowolenie z faktu, że „Sfinks” złamał niepisaną umowę i powołał graczy Barcelony na towarzyskie starcie z Meksykiem. Zaślepieni pielęgnowaniem swojej potęgi Katalończycy zapomnieli, że trener „La Seleccion” również ma ręce związane umowami, kontraktami i obietnicami. W meczu z północnoamerykańską reprezentacją musiała zagrać odpowiednia liczba mistrzów świata. I zagrała.
Najwięcej czasu na boisku spędził Sergi Busquets, który zszedł po upływie 60 minut. Carles Puyol i Victor Valdes zagrali po 45 minut, Xavi, Pique i Pedro mniej więcej po 20. „El Guaje” Villa nie wszedł na boisko. Wieści dochodzące z Katalonii są jednoznaczne – żaden z mistrzów świata jutro nie zagra. To jednak nie koniec absencji, poważnym problem jest kontuzja Pinto. Drugi bramkarz Barcelony ma problemy z mięśniem uda i w meczu z Sevillą nie wystąpi. Victor Valdes zadeklarował gotowość do gry – w meczu reprezentacji spisywał się bez zarzutu. Jednak Pep nie będzie narażał swojego podopiecznego na uraz, jaki mógłby wyniknąć z gry bez poprzedzającego ją odpowiednio długiego treningu. Zagra jeden z bramkarzy rezerw, Mino albo Oier Olazabar. Na sporo minut mogą liczyć również inni gracze drugiej drużyny. Przede wszystkim Thiago Alcantara i Oriol Romeu, gdyż oni, obok Andreu Fontasa, są już teraz typowaniu do dołączenia na stałe do ekipy Guardioli. Nie powinna dziwić obecność graczy takich tak Muniesa, Dos Santos czy Nolito – wszakże to właśnie ze zdolnej młodzieży słynie barceloński gigant.










