Niesamowity mecz oglądaliśmy w La Corunie! Messi zdobył trzy bramki. Swoje trafienia dołożyli Tello i Alba. Ten drugi przysłużył się dzisiaj również przeciwnej drużynie dzięki bramce samobójczej.
Długo na pierwszą bramkę czekać nie musieliśmy. W 3. minucie przepiękne podanie Fabregasa i Jordi Alba znalazł się w sytuacji sam na sam. Wykończył to jak rasowy napastnik. Deportivo trochę zszokowane, ale próbowało zaatakować. Spowodowało to jednak, że Barcelona miała dużo miejsca w ataku. Piękną piłkę na skrzydło dostał Cristian Tello. Wszedł w pole karne i wydawało się, że pogubił się w dryblingu. On jednak świetnie sobie poradził i zdobył bramkę strzałem między nogi golkipera. 8. minuta i mógł paść trzeci gol. Z głębi pola świetnie wbiegał Fabregas i dostrzegł to Iniesta, który prostopadłym podaniem wypuścił go na pojedynek sam na sam z bramkarzem. Sędzia odgwizdał jednak pozycję spaloną. Powtórka pokazała, że do spalonego brakowało dobre pół metra.
Po czasie gra się trochę uspokoiła. Odważne ustawienie, które zastosował Miguel Angel Lotina, zdecydowanie się nie sprawdziło. Gospodarze rozpoczęli więc obronę dziewięcioma piłkarzami. Gracze katalońskiego klubu są jednak przyzwyczajeni do gry przeciwko tak ustawionemu przeciwnikowi. Nic więc dziwnego, że z powodzeniem przeprowadzali kolejne ataki. Nadeszła 17. minuta i wystarczyły dwa podania, żeby piłkę na 16. metrze dostał Messi i potężnym strzałem nie dał szans bramkarzowi. Być może inną drużynę przybiłoby to całkowicie. Jednak nie Deportivo! Mimo że ataki były nieskuteczne, brakowało w nich dokładności lub po prostu pomysłu, to jednak trzeba pochwalić fakt, że w ogóle były.
Kontratak z 25. minuty od początku wydawał się groźny. Trzech napastników na trzech obrońców. Sam jednak próbował to rozwiązać Ivan Sanchez. Wszedł z piłką w obręb „szesnastki” i faulował go Mascherano, który i tak do tej pory rozgrywał fatalne zawody. Sędzia podyktował rzut karny, jednak zaczęły się spekulacje, czy aby na pewno faul był w polu karnym. O tej sytuacji będzie się sporo mówiło. Faktem jest, że rzut karny został wykorzystany i „Depo” zdobyło upragnioną bramkę. I widać było, że dodało mu to skrzydeł. Po jednym z rzutów rożnych piłkę szczęśliwie za polem karnym dostał Bergantinos. Uderzył z woleja i po koźle nie udało się tej futbolówki opanować Valdesowi. Deportivo traciło już tylko jedną bramkę. Jednak umówmy się. To jest Barcelona. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry do roboty wziął się Messi. I udało mu się podwyższyć przewagę. Cóż za emocjonująca pierwsza połowa!
25 sekund. Po tym czasie Deportivo dostało rzut wolny. I niedługo później Pizzi oddał niesamowity strzał na bramkę Valdesa, który nie miał dużych szans. Fantastycznie rozpoczęli gracze Deportivo. Kilka minut później z boiska wyleciał Mascherano! Miał na koncie żółtą kartkę i bardzo sprytnie wykorzystał to Riki, który delikatny ruch ręki wykorzystał na swoją korzyść. Zdecydowanie był to błąd sędziego. Barcelona fatalnie rozpoczęła drugą połowę. Niedługo potem szansę na trzecią bramkę miał Messi. Strzał z rzutu wolnego powstrzymał jednak słupek. Na czerwoną kartkę Tito zareagował w bardzo rozsądny sposób. Ściągnął grającego słaby mecz Villę, a w jego miejsce wstawił Adriano. Linia obronna wyglądała więc następująco: Montoya, Adriano, Song, Alba. W takim ustawieniu Barcelona jeszcze nie grała. Był to eksperyment i to przeprowadzony w nietypowym momencie.










