Na Benito Villamarin Barcelona pewnie pokonała Real Betis 4:1. Tym samym podopieczni Martino odskoczyli drugiemu w tabeli Atletico na trzy oczka.
Na początku spotkania bardzo miły gest wykonali piłkarze Betisu. Wszyscy zawodnicy założyli specjalne koszulki z napisem „Animo Perquis”. W ten sposób gospodarze okazali wsparcie dla polskiego reprezentanta, który w ostatnim ligowym spotkaniu złamał sobie szczękę.

Od pierwszych minut meczu Barcelona standardowo dominowała na boisku. Goście nie potrafili jednak stworzyć sobie w miarę klarownej sytuacji. W 18. minucie do głosu doszli gracze Betisu. Po dośrodkowaniu w pole karne „Blaugrany” Juan Carlos bardzo niebezpiecznie uderzał głową na bramkę rywala. Znakomitą interwencją popisał się jednak będący ostatnio w wyśmienitej formie Victor Valdes. Kilka minut później Barcelona znowu miała problemy, tym razem kadrowe. Z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Lionel Messi. Na murawie zastąpił go Andres Iniesta.
W 25. minucie meczu bardzo dobrą szansę stworzyła sobie Barcelona. Dani Alves ładnie dośrodkowywał w pole karne gospodarzy. Futbolówkę do pustej bramki głową próbował posłać Neymar, ale jego strzał był za lekki, by zaskoczyć Guillermo Sarę. Betis również nie odpuszczał w ataku, a „Barca” coraz częściej gubiła się w obronie. Wynik meczu ostatecznie otworzyli jednak podopieczni Martino. W 36. minucie gry po podaniu od Fabregasa piłkę do sitaki rywala posłał Neymar, a już minutę później rezultat na 2:0 podwyższył Pedro.
W drugiej połowie od pierwszych minut to gospodarze częściej szarżowali w polu karnym rywala. Od 50. minuty gry bramka Valdesa była pod istnym ostrzałem. Najpierw niebezpiecznie uderzał Verdu, a tuż po nim Vadillo był bardzo bliski pokonania golkipera gości. Bramkarz Barcelony w obu przypadkach wyszedł jednak z opałów zwycięsko.

Betis stwarzał zagrożenie pod bramką „Dumy Katalonii”, ale nie potrafił wykorzystać okazji. „Barca” natomiast skutecznie rozpracowywała obronę gospodarzy i strzelała gole. W 64. minucie trzecią bramkę dla gości w tym meczu zdobył Cesc Fabregas. Piłkarzy Betisu taki stan rzeczy doprowadzał do coraz większej frustracji, co owocowało sporą liczbą fauli i kartek.











