„Blaugrana” na zmrożonej murawie w Pampelunie była bezradna i do przerwy przegrywała 2:0. W drugiej połowie graczom Guardioli zaczęło się chcieć, ale za mało, żeby ugrać choćby punkt: mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Osasuny.
Od pierwszych minut mecz wyglądał tak jak właściwie każde spotkanie wyjazdowe „Barcy”, czyli próby grania w swoim stylu, którym jednak brakowało zawsze jakiegoś decydującego elementu sprawiającego, że gra na Camp Nou się klei. Szybko wykorzystała to Osasuna – fatalne podanie Pique, piłka trafia do Raula Garcii, ten łatwo oszukuje Puyola, a Dejan Lekić spokojnie pokonuje Valdesa! Piąta minuta i Osasuna prowadziła z „Blaugraną”. Będące w średnim stanie boisko nie służyło graczom Guardioli, dosyć opornie przesuwali się z piłką pod bramkę Fernandeza, a jedyną okazję (techniczny strzał z „szesnastki”) miał w 10. minucie Leo Messi.

Zawodnicy Osasuny zdecydowanie lepiej przemieszczali się po zmrożonej murawie, co skutkowało kolejnymi sytuacjami – najpierw z lewej strony pola karnego uderzał Nino, a chwilę później piłka (podana przez Raula Garcię, który założył siatkę Puyolowi) trafiła na przeciwną flankę. Stamtąd została zagrana do Lekicia, a Gerard Pique był na tyle uprzejmy, że pozwolił Serbowi na ustrzelenie dubletu. 2:0 dla Osasuny! Co się dzieje z „Barcą”? W 29. minucie ponownie przed bramką rywala znalazł się najaktywniejszy w ekipie gości Leo Messi, ale naciskany przez defensorów z Nawarry, strzelił zdecydowanie zbyt lekko.
Dwie minuty później kolejną sytuację bramkową miała Osasuna – po niedokładnym wybiciu Abidala w polu karnym o piłkę bark w bark walczyli rozpędzeni Pique i Nino, ale obrońca „Barcy” tym razem się nie pomylił. Goście z Katalonii próbowali rozpaczliwie strzelać z dystansu, ale albo zdecydowanie się mylili (Pedro), albo trafiali w rywali (Tiago i Sanchez). Chilijczyk zresztą zdobył w 36. minut dwa gole, problem w tym, że obydwa po gwizdku sędziego. Barcelona się bawiła, a Osasuna stwarzała kolejne sytuacje (groźny strzał Cejudo). Chwilę później Leo Messi musiał zdobyć bramkę kontaktową, ale po dobrym zagraniu Sergiego Roberto tak długo czekał ze strzałem, aż nadbiegł Sergio Fernandez.
Po przerwie, zamiast siedzących na ławce Xaviego, Cesca czy Iniesty, na murawie pojawili się Tello i Cuenca. Guardiola zatem wyraźnie liczył na powiew świeżej krwi. Już po pięciu minutach okazało się, że był to dobry pomysł: najpierw po raz trzeci (najlepszy) strzelał Messi, a chwilę później Cuenca tak długo dośrodkowywał z prawej strony, aż w końcu udało mu się podać do Sancheza, a ten mocnym strzałem w okienko zdobył bramkę kontaktową! 2:1! Kiedy kibice „Blaugrany” zaczęli już marzyć o remontadzie, dać o sobie postanowili kolejni członkowie defensywy – Valdes podał piłkę rywalowi, Mascherano mu jej nie odebrał, a Pique po raz trzeci nie przeszkadzał w zdobywaniu bramki, tym razem Garcii. 3:1!










