To będzie w Hiszpanii kolejka pocieszenia. Barcelony po porażce z Betisem, Realu po remisie z Almerią, a Villarrealu po klęsce z Sevillą. Trzej giganci mają stosunkowo łatwych rywali, więc pewnie powetują sobie hektolitry łez wylane w ostatnim czasie.
FC Barcelona – Racing Santander
Każdy z naszych drogich czytelników był chociaż raz w życiu świadkiem sytuacji, gdy ktoś silniejszy został w jakiś niewyjaśniony sposób pobity przez osobnika, który zazwyczaj nie miałby z nim szans. Najgorszą ofiarą nie jest pobity siłacz, tylko następna osoba, jaka stanie na jego drodze. Będzie on starał się udowodnić sobie i światu, że wszystko z nim w porządku, że jego siły i pozycja hegemona nie są zachwiane.
W tej kolejce tym poprawiaczem humoru dla pobitej w Copa del Rey Barcelony będzie Racing Santander. W normalnych warunkach obstawialibyśmy gładkie zwycięstwo Katalończyków, teraz obstawiamy zwycięstwo totalne, bo „Blaugrana” ma coś do udowodnienia. Za kadencji Guardioli trzy gole drużyna straciła tylko raz, w zeszłorocznym meczu z Interem Mediolan. Teraz tyle samo razy trafił drugoligowiec. To prawda, że na murawę wybiegli rezerwowi, ale wybiegł też generał Xavi, wybiegł złotopiłkowy Messi i lansowany na nowego przywódcę defensywy Pique. Pierwszy zawiódł na całej linii, po raz kolejny już nie był w stanie przejąć kontroli nad meczem. Zazwyczaj robił to za niego Iniesta, teraz bladego Kastylijczyka zabrakło, zabrakło więc rozegrania. Messi strzelił gola, ale nie strzelił karnego, a grę Pique przemilczymy ze względu na szacunek dla mistrza świata.
Teraz nadszedł czas poprawiania sobie humorów. Racing to ofiara idealna, bo po prostu przeraźliwie słaba. Podopieczni trenera Miguela Portugala mają co prawda za sobą całkiem niezłą passę, która skończyła się tydzień temu i składała się między innymi z wygranej z Mallorcą i remisów z Atletico i Herculesem, ale nie mają chociażby jednego argumentu, by przeciwstawić się barcelońskiej potędze.
Potędze nienaruszonej, bo, nie oszukujmy się, brak Jeffrena będzie równie bolesny jak kontuzja Dudka dla Realu. Najmocniejsza kadra najlepszej drużyny na świecie rozjedzie Kantabryjczyków niezależnie od tego, w jakim składzie i formacji wybiegnie na murawę. Zapewnienia Guardioli, że Racing zagra tak jak Betis należy włożyć między bajki – Betis grał tylko o prestiż i trafił na Barcelonę w najsłabszej formie od pół roku. Poza tym, drużyna z Sewilli ma chyba mocniejszą kadrę niż Racing.
Aha, Kantabryjczyków kupił niedawno pewien indyjski dżentelmen. Transakcja zostanie domknięta za kilka dni, więc nie ma co liczyć na spektakularne wzmocnienia przed meczem z „Barcą”.
Real Madryt – RCD Mallorca













