Ostatnie sobotnie spotkanie 9. kolejki Primera Division to niewątpliwy hit tej tury spotkań. Barcelona na własnym stadionie podejmowała Sevillę. Niestety, tylko jedna drużyna zaprezentowała się, jak na szlagier kolejki przystało.
Barcelona zaczęła to spotkanie od zmasowanych ataków. Już w pierwszej minucie zawrzało w polu karnym gości, „Blaugrana” wymieniała w tym rejonie dziesiątki podań, zachowując się, jakby rywala na boisku w ogóle nie było. Ogromną przewagę, jaką osiągnęła „Duma Katalonii”, udokumentowała już w piątej minucie, kiedy to Leo Messi po zamieszaniu w polu karnym Varasa (zastępował w tym meczu Palopa) wepchnął piłkę do siatki. 1:0 dla „Barcy”! Patrząc, jak poczyna sobie dzisiaj Sevilla, a w szczególności jej defensorzy, nie trzeba być prorokiem, żeby przewidywać pogrom. Sevilla zaczęła budzić się po kilku minutach, niezłą okazję na doprowadzenie do wyrównania miał Fabiano, który z ostrego kąta niecelnie strzelił na bramkę Valdesa. „Blaugrana” w pierwszym kwadransie grała tak dobrze, jak przez niemal cały sezon 2008/2009. Fantazja, ruchliwość, gra z pierwszej piłki, to wszystko sprawiało, że Sevilla na tle Katalończyków wyglądała jak drużyna juniorów.

W 23. minucie goście mieli po raz kolejny okazję do wyrównania, prawą stroną popędził Perotti i mocno dośrodkował, piłka spadła zaś pod nogi Capela, który huknął mocno, acz wprost w Valdesa. „Barca” srodze skarciła rywala za tę niewykorzystaną akcję, kilkanaście metrów z piłką przebiegł Messi, po czym podał na prawo do Villi, ten zwiódł rywala, przełożył piłkę na lewą nogę i fantastycznie podkręcając piłkę, zdobył bramkę na 2:0! Kilka chwil później „Barca” miała kolejną okazję, by podwyższyć prowadzenie, jednak po kapitalnym, dalekim podaniu Iniesty Dani Alves nie zdołał opanować piłki, będąc niemal sam na sam z Varasem.
Napór Barcelony trwał dalej, piłkarze Guardioli przeprowadzali akcję na zmianę obydwoma skrzydłami, w świetnej dyspozycji byli zarówno Villa, jak i Pedro, dla których mijanie kolejnych rywali nie było wielką sztuką (dla Leo Messiego bodaj nigdy nie było). Największą bolączką Andaluzyjczyków była nie tyle obrona sama w sobie, co próby wyprowadzenia akcji po odzyskaniu piłki. Ta niemal zawsze wpadała wtedy pod nogi Katalończyków.
Kilka minut przed ostatnim gwizdkiem pierwszej połowy kolejną szansę na bramkę miał „El Guaje” Villa, jednak Varas w dobrym stylu obronił jego uderzenie z ok. 15 metrów. W ostatnich sekundach pierwszej odsłony po raz kolejny wiatrak z Abdoulaya Konko zrobił Pedro, wskutek czego prawy defensor gości ratował się faulem. Jako iż miał już na koncie żółty kartonik, musiał opuścić boisko. Od tej pory będzie się grało „Blaugranie” jeszcze łatwiej. Po rzucie wolnym, wykonywanym za wyżej wspomniany faul, bardzo bliski zdobycia kolejnego gola był Carles Puyol. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę, która stała pod znakiem całkowitej dominacji „Barcy”.











