Mimo nie najlepszej gry, szczególnie w pierwszej połowie zakończonej bezbramkowym remisem, Barcelona pokonała u siebie ostatnią drużynę ligi, Almerię. Co ciekawe, pierwszego gola strzelili podopieczni debiutującego w La Liga trenera Roberto Olabe.
Pierwsze minuty spotkania miały spokojny przebieg, żadna drużyna nie stworzyła sobie klarownej sytuacji bramkowej, a właściwie nawet nie miała miejsce ani jedna akcja w polu karnym rywala. Barcelona spokojnie klepała piłkę po swojemu w środku pola, a Almeria nastawiła się na przeszkadzanie. Środek defensywy gospodarzy, czyli Pinto na bramce, a przed nim Pique i Milito, nawet na tle tak słabego rywala popełniał błędy, widać było, że wymienione trio nie grzeszy wzajemnym zgraniem. W 15. minucie Barcelona miała pierwsza klarowną okazję na zdobycie bramki, na prawym skrzydle świetnie urwał się Bojan, po czym wbiegł w pole karne i odegrał do znajdującego się na jego środku Thiago, ten jednak, naciskany przez obrońców, uderzył niecelnie.

Chwilę później serce niejednego kibica „Blaugrany” zapewne zadrżało. Na indywidualny rajd zdecydował się Corona, a wobec nieporadności Milito akcję próbował przerwać Mascherano, ostatecznie faulując piłkarza rywala tuż przed polem karnym. Rzut wolny nie przyniósł jednak drużynie Roberto Olabe żadnej korzyści. Po kilkudziesięciu sekundach akcja przeniosła się pod bramkę gości, gdzie ofensywa „Barcy” przeprowadziła akcję bliźniaczo podobną do tej, która dała prowadzenie w meczu z Szachtarem. W tym przypadku jednak lepiej zachowali się obrońcy Almerii, szczelniej kryjąc Iniestę, który ostatecznie lekko wystawił piłkę na strzał Messiemu. Ten, po rykoszecie, minął bramkę. Andaluzyjczycy grali dobrze w obronie, świetnie ustawiając się w polu karnym, właściwie uniemożliwiając szybką wymianę piłek gospodarzom. Widząc bezsens w kolejnych próbach gry na małej przestrzeni pod bramką rywala, na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się Iniesta, jednak piłka minęła nieznacznie długi słupek. Chwilę później na indywidualną akcję zdecydował się Leo Messi, który mimo asysty czterech lub pięciu piłkarzy rywala zdołał wbiec w pole karne i oddać strzał, niestety dla gospodarzy – niecelny.
W 31. minucie, wskutek kontuzji lewego kolana, odniesionej przy ostrej interwencji obrońcy Almerii, boisko musiał opuścić Bojan, którego zastąpił David Villa. W kolejnych minutach napór Barcelony trwał dalej. Pierwsza w tym meczu kombinacja Messiego i Alvesa dała gospodarzom klarowną sytuację, jednak Argentyńczyk po otrzymaniu dobrego podania zwrotnego od obrońcy uderzał ze zbyt ostrego kąta, by móc myśleć o pokonaniu bramkarza. Czas mijał, a kolejne akcje podopiecznych Guardioli, mimo iż coraz bardziej wymyślne, nie zmusiły do interwencji Diego Alvesa. W 43. minucie świetnie ze zwrotnymi inaczej stoperami „Barcy” poradził sobie Piatti, który jednym zwodem uwolnił się spod ich opieki, wpadł w pole karne i tylko odrobina niedokładności dzieliła Almerię od objęcia sensacyjnego prowadzenia. W ostatniej minucie pierwszej połowy z ostrego kąta strzelał jeszcze Messi, ale i tym razem zabrakło mu dokładności. Do przerwy – zaskakujące 0:0.












