Kilka tygodni temu niejaki Barca Beeckman został socio Barcelony. To pierwszy przypadek nadania dziecku imienia na cześć katalońskiego klubu.

„Tinc un nom que el sap tothom, Barça, Barça, Barça”, czyli „Mam imię, które zna każdy, Barca, Barca, Barca”. Ten wers hymnu mistrzów Hiszpanii zainspirował pewną belgijska parę. Postanowili nadać dziecku imię Barca. Stwierdzili, że się im podoba, dziadkowie nie zgłaszali obiekcji. Rodzice spodziewali się córki, urodził się syn. Nie zmieniło to szalonego planu i dziecko Wesleya Beeckmana, studenta architektury i jego żony Anneke, pielęgniarki, otrzymało niesłychanie oryginalne imię.
Kataloński klub o wszystkim dowiedział się niedawno. Dziewiętnastego lipca do klubu wpłynęło zgłoszenie nowego socio. Nietrudno wyobrazić sobie zaskoczenie pracowników klubu widzących imię dziecka. Szybko zorganizowano wycieczkę do Barcelony połączoną z okolicznościową sesją zdjęciową, w której młody Barca dumnie występuje w koszulce z logo, jakżeby inaczej, „Barcy”. Rodzice liczą, że nowy socio legitymujący się numerem członkowskim 185508 będzie równie wielkim fanem Barcelony, jak oni. Jedno jest pewne – niesłychanie trudne będzie bycie większym.











