Zaledwie rok czasu potrzebował Mario Balotelli, by zacząć nie lubić Manchesteru i znowu rozmyślać nad swoją przyszłością. Słynący z humorów piłkarz tęskni za rodzinnym domem we Włoszech.
Mario Balotelli w lecie 2010 roku przeniósł się z Interu Mediolan do Manchesteru City. W swoim debiutanckim sezonie w Premiership rozegrał w barwach „The Citizens” 28 spotkań i zdobył 10 bramek. O tym słynącym ze specyficznego charakteru piłkarzu zrobiło się głośno podczas tournee Manchesteru City w Stanach Zjednoczonych. Włoski napastnik w klarownej sytuacji, w której mógł podwyższyć wynik spotkania przeciwko LA Galaxy, zamiast strzelać popisał się nieudaną sztuczką techniczną. Roberto Mancini uznał to za lekceważenie rywala i od razu zmienił Włocha, który nie widział nic złego w tym, co zrobił.

To spięcie ze szkoleniowcem „The Citizens” mogło spowodować zmianę nastawienia 20-latka do gry w Premiership. Balotelli znowu zaczyna się zastanawiać nad swoją przyszłością i nie jest pewien, czy zdoła wywiązać się z pięcioletniego kontraktu, który go zobowiązuje z angielskim klubem. Na domiar złego kapryśnemu Włochowi nie podoba się Manchester jako miasto i powoli zaczyna tęsknić za rodzinnym domem w Brescii.
– Nie czuję się dobrze w Manchesterze. Nie lubię tego miasta. Jestem szczęśliwy w drużynie, z klubowymi kolegami, ale w życiu nie można mieć wszystkiego. Nie tęsknię za Milanem, brakuje mi Brescii, mojego rodzinnego domu, rodziny, przyjaciół, ale sądzę, że pobyt w Anglii sprawił, że stałem się bardziej indywidualny. Nie wiem, czy zdołam wypełnić do końca swój kontrakt. Teraz tutaj jestem, ale potem, kto wie – powiedział 20-letni napastnik.









