Axel Witsel – jego kariera nadaje się idealnie na scenariusz niezłego amerykańskiego serialu. Jego główny bohater popełnia w swojej historii wiele mniejszych lub większych błędów, które są mu nieustannie wytykane. On sam zdaje się jednak ich nie zauważać i uparcie kontynuuje swoją drogę. W pewnym momencie nasza postać wychodzi na prostą, która okazuje się dla niego niezwykle owocna. Staje się on bowiem jedną z czołowych osobistości w swoim fachu.
Polscy kibice Axela Witsela kojarzyć mogą głównie z brutalnego faulu na Marcinie Wasilewskim, który skutkował złamaniem nogi polskiego piłkarza. Wbrew pozorom Belg wcale nie jest boiskowym brutalem, a poza godzinami pracy zaangażowany jest w fundację pomagającą ludziom w walce z trądem i gruźlicy.
– W życiu miałem sporo szczęścia i dużo dostałem od Boga. Jeśli dostajesz wiele, musisz też wiele oddać. Jest to dla mnie bardzo ważne i czynię to w kilku organizacjach – tłumaczył piłkarz portalowi Goal.com.
Axel Witsel i jego źródło inspiracji
W wielu wywiadach Axel Witsel podkreśla, że źródłem jego inspiracji w piłkarskim fachu jest pochodzący z Martyniki ojciec. Uczestniczył on w futbolu na poziomie amatorskim oraz grał w pierwszej lidze belgijskiej w futsalu, co wzbudzało podziw młodego Axela. Thierry Witsel główny nacisk kładł jednak na edukację syna. Chciał, by był on wykształcony i spokojnie mógł sobie poradzić w dorosłym życiu,
Obecny piłkarz Borussii twierdzi, że w pewnych momentach ojciec był dla niego bardzo surowy, ale po latach bardzo to docenia. – Mój tata był wobec mnie bardzo surowy. Ważne dla niego było ukończenie szkoły, co ostatecznie mi się udało. W drodze do domu z akademii często płakałem z powodu surowości ojca. Patrząc wstecz, teraz doceniam jego podejście – tłumaczy Belg w rozmowie z portalem Goal.com.
Dzieciństwo Axela Witsela to jednak nie tylko nauka. W tym czasie sporo czasu spędził on na podwórku, gdzie grywał w piłkę z późniejszym kolegą z reprezentacji, Nacerem Chadlim. Młody Witsel chciał iść droga ojca, lecz ten uważał, że ambicje syna są o wiele większe.
– Mój ojciec również grał w piłkę nożną. Nie jako zawodowiec, ale przynajmniej w czwartej lub piątej lidze. Jego główną aktywnością był jednak futsal. Patrzyłem, jak gra i właściwie też chciałem to robić. Ale on powiedział, że w futbolu mam o wiele lepszą przyszłość. I rzeczywiście tak było – wyjaśnia w tym samym wywiadzie pomocnik Borussii.
W pogoni za pieniędzmi
Dotychczasowa kariera Witsela często mogła się zdawać niezrozumiała. Po rozwinięciu skrzydeł na boiskach Pro League, belgijski pomocnik zaliczył epizody w Portugalii i Rosji, czyli tak zwanych peryferiach piłkarskiej Europy. W tym czasie odrzucił kilka bardzo ciekawych ofert z czołowych europejskich zespołów, w tym Juventusu i Realu Madryt.












