Atletico Madryt pokonało Granadę 2:1. Bramki dla zespołu Diego Simeone padły po karnych. Strzelcami zostali Diego Costa i David Villa, a po stronie Granady Ighalo. Wygrał zespół groźniejszy, który doskonale wykorzystał taktykę przeciwnika.
W jednym z czwartkowych meczów Granada gościła madryckie Atletico. Zdecydowanymi faworytami pojedynku byli goście, którzy tylko raz w rozgrywkach ligowych musieli uznać wyższość rywala – Espanyolu. Piłkarze Diego Simeone za wszelką cenę chcieli wygrać, aby dotrzymać kroku Barcelonie i zachować bezpieczną przewagę nad Realem. Granadzie różnie się wiodło na swoim boisku. Potrafiła wygrać z Bilbao, ale również przegrać z Getafe czy Valencią. Mimo wszystko jej piłkarze nie są w tak dobrej formie jak ekipa „Los Colchoneros” i na to należało zwrócić szczególną uwagę.

Od początku spotkania większą aktywność przejawiali goście. Szybko chcieli zdobyć bramkę. Diego Costa w 2. minucie próbował wykorzystać błąd obrony rywala, lecz zawodnik Granady zdołał wybić mu piłkę. Mimo wszystko gospodarze starali się grać agresywnie na małej powierzchni, stosując pressing już na połowie przeciwnika. To mogło się opłacić, gdyż przez kilka minut rozgrywali piłkę na połowie Atletico. Raz trafili w spojenie, a w 13. minucie Courtois instynktownie musiał wybić piłkę na rzut rożny po strzale Recio. Z upływem czasu goście coraz częściej dochodzili do dogodnych sytuacji, takich jak chociażby główka Diego Costy w 17. minucie.
W 26. minucie cios zadało Atletico. Miranda główką skierował piłkę do siatki, jednak arbiter słusznie uznał, że Brazylijczyk znajdował się na spalonym. Był to jednak pierwszy ostrzegawczy sygnał dla defensywy Granady. Z minuty na minutę gra toczyła się coraz bardziej w środku boiska, a ataki jednej i drugiej strony nie były zbyt częste. Większą inicjatywę przejawiali gospodarze, którzy jeszcze w pierwszej połowie pragnęli wyjść na prowadzenie. Goście, schowani, oczekiwali na dogodny moment do kontry. Po jednym z ataków David Villa padł w polu karnym, odpychany przez Mainza. Sędzia wskazał na wapno. W 38. minucie Costa strzelił w lewy róg. Roberto nie wyczuł jego intencji i rzucił się w kierunku przeciwnym. Goście wyszli na prowadzenie. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Adrian, wymieniając piłkę z Villą i „Koke”, wbiegł w pole karne, będąc zupełnie niepilnowany. Strzelił jednak tuż obok lewego słupka.
Bramka dla zespołu z Vicente Calderon padła po długotrwałej przewadze Granady. Piłkarze z Madrytu po mistrzowsku wykorzystali swoją sytuację. Należy dodać, że mieli jednak więcej sytuacji pozwalających na objęcie prowadzenia. Gospodarze, chociaż większą część pierwszej połowy spędzili pod bramką rywala i mieli dużo większy procent posiadania piłki (67 do 33), to jednak nie potrafili stworzyć odpowiedniego zagrożenia, albo sami zawodzili, albo powstrzymywali ich dobrze dysponowani defensorzy rywala.











