Atletico Madryt rozbiło na Estadio Vicente Calderon Real Sociedad 3:0. Goście nie stawiali podopiecznym Quique Sancheza Floresa najmniejszego oporu. Na boisku dzielił i rządził Jose Antonio Reyes.
Kibice Atletico już chyba pogodzili się z faktem, że w tym sezonie ich pupile nie przysporzą im za dużo radosnych chwil. „Rojiblancos”, tak jak w ubiegłych latach, nie porywają, grają w kratkę, tracąc już ponad 40 punktów do liderującej Barcelony. Tego dnia Atletico pokazało jednak swoje lepsze oblicze. Od początku meczu gospodarze atakowali zdecydowanie, robiąc to w dodatku z pasją i przeprowadzając raz po raz koronkowe akcje. Szalał Jose Antonio Reyes, który raz po raz uruchamiał na skrzydłach to Luisa Filipe, to Tomasa Ujfalusiego, którzy również rozgrywali znakomite spotkane.

W 5. minucie miała miejsce pierwsza groźna akcja madryckiej drużyny. Przed szansą pokonania bramkarza Realu Sociedad, Bravo, stanął Kun Aguero. Argentyńczyk został uprzedzony przez dobrze interweniującego bramkarza, również dobitka Reyesa zza pola karnego trafiła w ręce golkipera baskijskej drużyny. Atletico atakowało niemalże seriami. Chwilę później szarżował Aguero, który zszedł do środka z lewego skrzydła i uderzył technicznie w kierunku dalszego słupka bramki rywali. I tym razem szczęśliwie interweniował Bravo.
W 12. minucie bramkarz gości był już bezradny. Diego Costa, mając na plecach obrońcę, przytomnie odegrał futbolówkę piętą do Luisa Filipe. Brazylijski obrońca Atletico dopadł do piłki w polu karnym i uderzył bez zastanowienia w krótki róg bramki. Silnie uderzona futbolówka wpadła do siatki obok bezradnego Bravo. Pierwsza ligowa bramka Filipe w barwach Atletico stała się faktem.
Atletico nie poprzestało na prowadzeniu i dążyło do kolejnych bramek. Blisko powodzenia był w 25. minucie Reyes, który precyzyjnie uderzał z rzutu wolnego z ok. 30 metrów. Piłka minęła mur graczy Realu Sociedad, ale trafiła tylko w boczną siatkę. Jeszcze bliżej gola był Diego Costa. Brazylijczyk, który w zeszłym sezonie grał na wypożyczeniu w Realu Valladolid, znalazł się w sytuacji sam na sam z Bravo, ale nie zdołał pokonać bramkarza gości.
Gospodarze zdołali podwyższyć wynik jeszcze w pierwszej połowie. Piękną indywidualną szarżą popisał się Reyes, który wprost ośmieszył obronę Sociedad. Były piłkarz Arsenalu Londyn pociągnął z piłką do końcowej linii i dograł celnie do Mario Suareza. Temu nie pozostało nic innego jak skierowanie piłki do siatki z najbliższej odległości.
Obraz gry nie zmienił się za bardzo w drugiej części spotkania. Podopieczni Quique Sancheza Floresa nadal zdecydowanie przeważali, a po gościach nie było widać choćby w minimalnym stopniu chęci odmienienia losów meczu. Walczył tylko Raul Tamudo, ale jego desperackie szarże i próby strzałów na bramkę nie dawały rezultatu, bo były piłkarz Espanyolu był całkowicie pozbawiony wsparcia kolegów z zespołu.












