Po emocjonującym spotkaniu Granada zremisowała bezbramkowo z Atletico Madryt. Piłkarzom obu drużyn zabrakło zimnej krwi w sytuacjach podbramkowych. O ból głowy, oprócz skuteczności, mógł też przyprawić sposób gry obrońców dzisiejszych rywali.

Atletico zabrało się do ciężkiej pracy od pierwszych sekund po gwizdku. Już w 2. minucie Diego próbował zaskoczyć Roberto uderzeniem z dystansu. Piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Minutę później gola mogli zdobyć gospodarze. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła i strzale głową Abela, piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole. Thibaut Courtois mógł mówić o sporym szczęściu.
Granada przeważała, a to przekładało się na okazje strzeleckie. W 14. minucie z bliska głową strzelał Diego Mainz, ale zabrakło mu precyzji i futbolówka minęła światło bramki Courtoisa. Dużo bardziej klarowną okazję miał w 20. minucie Dani Benitez. Ofensywny gracz Granady znalazł się w polu karnym z piłką po dalekim wybiciu Roberto. Techniczne uderzenie w kierunku dalszego słupka nie powiodło się, z trybun można było usłyszeć jęk zawodu, bo gospodarze zasługiwali na prowadzenie.
Pierwszą bramkę w tym meczu mogli zdobyć w 23. minucie goście. W dobrej sytuacji znalazł się Jose Antonio Reyes, ale został zatrzymany przez fenomenalnie interweniującego Roberto. Po przeciwnej stronie nie popisał się Siqueira, który po dograniu piłki przez Uche nie potrafił pokonać Courtoisa. Zaskakująco zachowali się defensorzy Atletico, którzy kompletne pogubili się w kryciu, skupiając uwagę wyłącznie na Nigeryjczyku.
Pierwsza część meczu w Granadzie mogła się podobać, chociaż nie przyniosła bramek. Obaj bramkarze mieli sporo pracy, oba bloki defensywne nie ustrzegły się błędów. Nieoczekiwanie dużo do powiedzenia mieli gospodarze, którzy wyglądali korzystniej na tle zagubionej i niemającej zbyt wielu pomysłów na prowadzenie ataków drużyny z Madrytu.

W drugiej połowie goście mieli już znacznie więcej argumentów na swoją korzyść. Atletico narzuciło gospodarzom swój styl gry, znacznie rzadziej pozwalając na wyprowadzanie akcji pod pole karne Courtoisa. W 60. minucie tylko dobra asekuracja w linii obronnej Granady zapobiegła stracie bramki. Strzały Adriana i Falcao były umiejętnie blokowane. Piłka po chwili zamieszania została wyekspediowana poza pola karne.











