Atletico Madryt zremisowało z Sevillą na Vicente Calderon 1:1. Bramki strzelili David Villa w 18. minucie i Ivan Rakitić w 73. Mecz mógł się podobać, jednak z wyniku bardziej zadowoleni są piłkarze z Andaluzji.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu Primera Division Atletico Madryt podejmowało Sevillę. Faworytem byli gospodarze, którzy w tym sezonie są w niesamowitej wręcz dyspozycji i odprawiają z kwitkiem kolejne ekipy. Dodatkowo stanęli przed historyczną szansą na liderowanie w rozgrywkach, gdyż Barcelona tylko zremisowała z Levante. Sevilla jednak nie zamierzała poddać się bez walki. Co prawda, Jose Reyes i Gameiro zaczęli mecz na ławce, ale w pierwszym składzie nie zabrakło Ivana Rakiticia – lidera zespołu.
Obie ekipy rozpoczęły mecz sennie. Gospodarze powoli konstruowali akcje, a długie wrzutki na Costę nie dochodziły celu. Przyjezdni nawet nie próbowali grać atakiem pozycyjnym. Wyczekiwali dogodnej sytuacji na kontrę. Rajdu lewym skrzydłem próbował Bacca, ale bez problemu zatrzymali go Juanfran i Miranda. W 12. minucie Filipe Luis dostał dobre podanie od Villi i mocnym strzałem lewą nogą posłał piłkę ponad bramką. Chwilę później Vitolo na prawej stronie został zatrzymany przez Luisa. Diego Costa w 15. minucie łatwo zwiódł Navarro i uderzył, lecz futbolówka musnęła boczną siatkę. Chwilę później wejście Brazylijczyka zablokował Pareja. „Atleti” miało rzut rożny. W 18. minucie piłka spadła pod nogę niepilnowanego Villi, który strzałem z woleja nie dał żadnych szans Beto.
Przewaga gospodarzy rosła z każdą minutą. Atletico stosowało wysoki pressing, tak że goście mieli problem z wyjściem z własnej połowy. W 24. minucie Sevilla oddała pierwsze uderzenie w światło bramki. Główkował Bacca, ale prosto w Courtoisa. Cztery minuty później zewnętrzną częścią stopy strzelał niecelnie Vitolo. Dobrze spisywała się defensywa Andaluzyjczyków (poza jedną sytuacją Villi). Piłkarze z Vicente Calderon nie mogli sforsować szczelnej obrony. Nie gorzej prezentowali się Miranda i Godin. Chociaż w doliczonym czasie gry Bacca narobił im poważnych problemów. Warto odnotować, że w pierwszej połowie Atletico miało było przy piłce przez 72% czasu. Bardzo rzadko się tak zdarzało za czasów Diego Simeone.
Na początku drugiej połowy Unai Emery dokonał odważnej zmiany. Za Pareję wszedł Gameiro, dzięki czemu atak miał w założeniu być bardziej wyważony kosztem defensywy. Gospodarze zanotowali kilka strat w środku pola. Na szczęście dla nich gracze z Sewilli tego nie wykorzystali. Andaluzyjczycy stawali się coraz groźniejsi, ale jednocześnie się otworzyli. Na to czekali gospodarze. W 57. minucie z około 30 metrów strzelał Raul Garcia, Beto nie bez problemów wybił piłkę na rzut rożny. Siedem minut później Gabi zagrał w pole karne gości. Piłka doszła do Costy, który przyjął ją i próbował strzelić nożycami. Futbolówka odbiła się od obrońcy i bramkarz nie miał problemu z jej złapaniem.
Sevilla grała wyżej, atakując większą ilością zawodników. Bacca, Rakitić i Gameiro starali się stworzyć zagrożenie. Po drugiej stronie szczególnie aktywny był Filipe Luis, Diego Costa i Raul Garcia. W 71. minucie Juanfran pociągnął za koszulkę Baccę i arbiter odgwizdał karnego, którego na bramkę zamienił Rakitić. Uderzył mocno, obok słupka. Próbował odpowiedzieć Costa, ale jego uderzenie głową było niecelne. Gospodarze rzucili się do ataku. Sevilla cofnęła się do obrony, lecz Atletico nie miało pomysłu na jej rozerwanie. Z pewnością brakowało strzałów z dystansu, które mogłyby zmusić defensywę rywala do błędów.










