W niedzielnym meczu 9. kolejki Primera Division, Atletico Madryt nie wykorzystało potknięć niemal wszystkich rywali w walce o europejskie puchary i zaledwie zremisowało z Almerią 1:1.
Zdobywca Superpucharu Europy w tym sezonie zdecydowanie zawodzi – po ośmiu kolejkach tracił do prowadzącego w tabeli sąsiada ze stolicy aż siedem punktów. Formy nie może także nadal odnaleźć najlepszy strzelec „Rojiblancos” z ubiegłego sezonu, Diego Forlan. Najlepszy strzelec tegorocznego mundialu ma na swoim koncie w tym sezonie dopiero trzy gole, a ostatni raz trafił do siatki rywali w… drugiej kolejce. Mecz z zajmującą dopiero 17. pozycję Almerią miał być kolejną już szansą na przerwanie tej niechlubnej serii.

Szana na to była ogromna, gdyż Andaluzyjczycy w tym sezonie prezentują się na wyjazdach bardzo słabo, a ich mecze charakteryzuje bardzo mała ilość bramek, zarówno strzelonych, jak i straconych – tylko defensywa prowadzącej w tabeli wielkiej dwójki straciła mniej goli. Chcąc oddalić się na bezpieczną odległość od strefy spadkowej, trener Juan Lillo wystawił w tym meczu aż trzech napastników.
Pierwsze minuty meczu w wykonaniu obydwu zespołów bardzo rozczarowywały. Obie ekipy nie stwarzały bramkowych sytuacji, skupiając się bardziej na poznaniu dyspozycji przeciwnika w tym pojedynku. Dopiero w 30. minucie tempo meczu wyraźnie przyspieszyło i obie ekipy raz po raz zaczęły atakować. Pierwszą naprawdę groźną sytuację stworzyli gospodarze – z lewej strony pobiegł Filipe, odegrał do niepilnowanego w polu karnym Forlana, ale Urugwajczyk strzałem z pierwszej piłki trafił prosto w bramkarza. Minutę później bardzo groźnie było po drugiej stronie boiska – z linii pola karnego uderzył Kalu Uche, ale jego strzał odbił się od zewnętrznej części słupka.
W 33. minucie padła pierwsza bramka w tym meczu – z prawej strony piłkę dośrodkował Ujfalusi, najwyżej wyskoczył Jose Antonio Reyes, ale jego strzał z trudem obronił Diego Lopez. Do odbitej piłki dopadł Sergio Aguero i z metra wpakował ją do bramki. Błąd popełnili w tej sytuacji obrońcy gości, którzy nie powinni byli pozwolić Argentyńczykowi dojść do tej piłki.
Od strzelenia pierwszego gola mecz stał się prawdziwym strzeleckim widowiskiem. W 44. minucie piękną paradą popisał się De Gea – po strzale bardzo aktywnego Kalu Uche przeniósł zmierzającą w okienko bramki piłkę nad poprzeczką. Minutę później nie zdołał jednak zapobiec utracie bramki. Po rzucie rożnym i wybiciu futbolówki przez obrońców, piłka spadła do ustawionego bliżej środka boiska niż pola karnego defensora Almerii. Ten przerzutem nad defensywą Atletico dograł do Piattiego, który z kolei ładnym wolejem posłał piłkę do siatki obok bliższego słupka bramki strzeżonej przez De Geę. Hiszpan próbował jeszcze ofiarnie wybić piłkę, ale strzał był bardzo precyzyjny i tym sposobem obie ekipy schodziły do szatni na przerwę, remisując. Mimo utraty bramki „do szatni”, to gospodarze mogli mieć lepsze nastroje. Bowiem prezentowali się zdecydowanie lepiej od rywala oraz nie przegrali jeszcze w tym sezonie meczu, kiedy jako pierwsi strzelili gola.











