Piłkarze Atletico bez problemów rozgromili Rayo 5:0. Gole strzelili: Raul Garcia (dwukrotnie), Diego Costa, Arda Turan i Tiago. Gospodarze przez prawie cały mecz byli stroną dominującą. Goście nie potrafili sforsować zasieków obronnych ekipy Diego Simeone.
W 2. kolejce La Liga w małych derbach Madrytu Atletico podejmowało Rayo. Bezdyskusyjnym faworytem konfrontacji byli piłkarze „Los Rojiblancos”. Trener Simeone wystawił prawie najsilniejszy skład. Z kolei ekipa z Vallecas musiała sobie poradzić bez kilku kontuzjowanych zawodników, jak: Rodri, Nery Castillo czy Jose Carlos. Dla niektórych graczy derby były szczególnie istotne. W składzie gości już od pierwszych minut miał wybiec młody Saul, który został wypożyczony z Atletico. Na pewno będzie chciał pokazać, że zasługuje na grę na Vicente Calderon. W drugą stronę przeszedł Leo Baptistao, który jednak nie zagrał od początku. Przyjezdni są znani z ofensywnej postawy. Grają widowiskowo, czasem nawet radośnie. Dla „Atleti” będzie to woda na młyn, gdyż ekipa Simeone słynie z kontrataków.
W pierwszych minutach obie ekipy badały nawzajem swoje możliwości. Dosyć szybko goście cofnęli się jednak na własną połowę i w środku pola dominowali gospodarze. Mimo to na Vicente Calderon przez dłuższy czas żadna drużyna nie oddała strzału. W 15. minucie bliscy objęcia prowadzenia byli gracze Atletico. Diego Costa zwinnie minął dwóch obrońców i dośrodkował na głowę Ardy Turana, którego strzał zablokowano. Dwie minuty później Rayo nie miało już tyle szczęścia. Raul Garcia doskonale wykorzystał wrzutkę z narożnika i sprytną główką posłał piłkę do siatki bezradnego Davida Cobeno.
W 20. minucie wynik podwyższył Diego Costa. Brazylijczyk skierował piłkę do siatki po dobrym podaniu Ardy Turana, który szarżował na lewej flance. Rayo próbowało odpowiedzieć trzy minuty później, jednak Galeano posłał futbolówkę nad bramką. Po dwóch golach mecz się wyraźnie uspokoił. Gospodarze, mając przed sobą rewanż o Superpuchar Hiszpanii z Barceloną, nie chcieli się przemęczać. Piłkarze Rayo wyraźnie nie mieli pomysłu na sforsowanie zasieków obronnych „Los Rojiblancos”. Często też nie potrafili wyjść z własnej połowy. O ich bezradności świadczy bramka Ardy Turana w 35. minucie. David Villa zapoczątkował kontrę i podaniem uruchomił Diego Costę. Brazylijczyk zagrał z pierwszej piłki do wychodzącego Turana, który minął bramkarza i wpakował futbolówkę do siatki.
Do przerwy nic się już nie zmieniło. Wyglądało na to, że gospodarze sięgną po łatwe trzy punkty. Atletico miało przewagę we wszystkich elementach gry. Piłkarze z Vicente Calderon konsekwentnie dążyli do uzyskania korzystnego wyniku. To im się udało już w pierwszej połowie. Rayo nie potrafiło się przeciwstawić chociażby jedną groźną akcją. Jego pomysł na atak kończył się przed polem karnym Thibauta Courtois. Aby po 90 minutach nie doszło do pogromu, gracze z Vallecas musieli zmienić strategię.
Druga połowa zaczęła się od groźnej szarży Ardy Turana. Turek bezproblemowo przeszedł całą defensywę gości! Został zatrzymany dopiero w ich polu karnym. To był kolejny już sygnał ostrzegawczy dla trenera Paco Jemeza. W 53. minucie gospodarze ponownie podwyższyli prowadzenie. Arda Turan miękko dośrodkował w pole karne, a niekryty przez nikogo Tiago skierował futbolówkę do siatki. Po tej bramce gospodarze cofnęli się, czekając na kontry. Ekipa z Vallecas nie miała jednak swojego dnia. W szeregach gości jedynym graczem, który się starał, był Lass. Samotnie nie miał jednak szans na przejście dobrze dysponowanej defensywy Atletico.










