Będące ostatnio w wysokiej formie Atletico Madryt pewnie pokonało 3:1 Espanyol. Gospodarze byli o klasę lepsi od rywala, a zwycięstwo „Los Colchoneros” dały dwa gole Ardy Turana w odstępie dwóch minut. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pierwsze trafienie zdobyte po pięknym strzale nożycami. Dzięki wygranej podopieczni Diego Simeone coraz realniej mogą myśleć o grze w europejskich pucharach i bez obaw przystąpić do rewanżowego meczu z Valencią w ramach Ligi Europy.
Ścisk w tabeli pomiędzy zespołami walczącymi o europejskie puchary jest w tym roku w Primera Division ogromny, a zarówno Atletico, jak i Espanyol to drużyny walczące właśnie o ten cel. Przed tym spotkaniem miały po tyle samo punktów, więc szansa na przeskoczenie rywali przez potencjalnego zwycięzcę była ogromna, tym bardziej że punkty potraciły Sevilla oraz Levante. Faworytem mogło czuć się Atletico, które w czwartek pokonało Valencię w półfinale Ligi Europy i było zdecydowanie na fali.

Już pierwsza groźna sytuacja przyniosła w tym meczu gola. W 9. minucie rzut rożny wykonał Diego, a w polu karnym doskonale wyskoczył niepilnowany Godin, który strzałem głową posłał piłkę po koźle tuż pod poprzeczkę, nie dając żadnych szans Alvarezowi na skuteczną interwencję. Obie drużyny od samego początku pokazały, że nie będzie to nudne spotkanie i że mają świadomość, o co toczy się walka. Kolejna groźna akcja także zakończyła się bramką, tym razem jednak po drugiej stronie boiska. Atletico zagrało koszmarnie w defensywie, Sergio Garcia otrzymał bowiem futbolówkę po wyrzucie z autu z boku pola karnego „Los Colchoneros”, wbiegł odważnie w pole karne i odegrał do środka, gdzie zupełnie niepilnowany Didac Vila pewnie uderzył pod poprzeczkę, nie do obrony dla rzucającego się Courtoisa. Espanyol mógł szybko wyjść na prowadzenie, ale w 25. minucie Romarić trafił z rzutu wolnego w słupek. Akcja przenosiła się szybko z jednej strony boiska na drugą i w 30. minucie swoją szansę miał Falcao, który otrzymał piłkę przy linii pola karnego i pomimo gąszczu obrońców zdołał uderzyć na bramkę, jednak trafił prosto w ręce Alvareza.
Do końca pierwszej połowy żadna z ekip nie stworzyła sobie klarownej sytuacji, jednak mimo to nie można było narzekać na niedobór walki. Po przerwie trenerzy zdecydowali się na dokonanie po jednej zmianie. Do pierwszej groźnej sytuacji w drugiej połowie doszło w 56. minucie, kiedy to w pole karne dośrodkował Salvio, ale piłki nie sięgnęli ani Falcao, ani Arda Turan. Obaj znajdowali się na pozycji spalonej, jednak sędzia liniowy nie podniósł nawet chorągiewki. Ostatnie ostrzeżenie dla Espanyolu nadeszło w 59. minucie, kiedy to po centrze Diego strzał głową Godina trafił w poprzeczkę. Następna akcja to już fantastyczny gol Ardy Turana. Z prawej strony dośrodkował Juanfran, a piłkę siatce strzałem nożycami umieścił Turek. Nie minęły dwie minuty, a ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców. Przejął futbolówkę przed polem karnym i po przebiegnięciu krótkiego dystansu uderzył na bramkę Alvareza. Golkiper nie sięgnął piłki, ta odbiła się od słupka i była na tyle podkręcona, że przekroczyła linię końcową. Futbolówkę z bramki próbował jeszcze wybić Baena, ale sędzia był blisko i słusznie gola uznał.











