Śląsk Wrocław wciąż jest czerwoną latarnią ligi i z trudem walczy o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Na horyzoncie spotkanie z Lechem Poznań, gdzie na pewno nie będą faworytami. Nadzieję we Wrocławiu wzbudza jednak dobra forma ich nowej „dziewiątki” – Assada Al-Hamlawiego. To właśnie reprezentant Palestyny może być rozwiązaniem problemów wrocławian ze skutecznością pod polem karnym rywali.
Piłkarskie CV Assada Al-Hamlawiego
Zanim Assad Al-Hamlawi zawitał we Wrocławiu, lwią część swej kariery spędził w Szwecji. Piłkarz urodził się tam i zaczynał swoją piłkarską karierę, a konkretnie w barwach Angelholms FF. W drużynie młodzieżowej, na poziomie 3. ligi, strzelił dziewięć goli w 10 meczach. Znakomita forma przyciągnęła uwagę innych klubów i tak oto przeniósł się w 2020 roku do Helsingborgs, ówczesnego beniaminka szwedzkiej ekstraklasy. Kontuzje oraz duża konkurencja sprawiły jednak, że Assad Al-Hamlawi po dwóch sezonach musiał odejść.
W ciągu około 1,5 roku trzykrotnie zmieniał klubowe barwy, a ostatnim przystankiem tej podróży okazał się powrót do jego macierzystego zespołu. Tam również nie pograł za długo, więc na początku 2024 roku postanowił w końcu wyjechać z kraju. Obrał dość egzotyczny kierunek, bo zakotwiczył w tajlandzkim Prime Bangkok. Można jednak powiedzieć, że udał się tam bardziej na wakacje, gdyż przygoda Assada Al-Hamlawiego z tym klubem trwała niespełna dwa miesiące. Wydawało się, że jego kariera zmierza donikąd i zmarnował swój talent. Wrócił do Szwecji, a jego usługami zainteresował się IK Oddevold.
Transfer ten jednak okazał się dla niego strzałem w dziesiątkę. Rok 2024 był najlepszym w jego karierze – pierwszy raz przebił barierę 10 goli w sezonie. Dokładnie strzelił ich 14 i został królem strzelców szwedzkiej 2. ligi. Osiągnięcie to zostało zauważone przez władze Śląska Wrocław i w styczniu bieżącego roku Assad Al-Hamlawi podpisał z wicemistrzami Polski kontrakt do 2027 roku.
W poszukiwaniu następcy Erika Exposito…
Assad Al-Hamlawi to już szósty sprowadzony do Wrocławia napastnik w tym sezonie. W zestawieniu tym znajduje się Henrik Udahl, ale on niedawno dopiero zawitał na Tarczyński Arena. W statystykę tą wliczyłem także szesnastoletniego Adama Basse, który grał głównie w trzecioligowych rezerwach. Jednak pozostała trójka, a więc Sebastian Musiolik, Junior Eyamba i Jakub Świerczok, dostali swoje szanse. Ich zadaniem było wejście w buty Erika Exposito, króla strzelców zeszłego sezonu. Buty te jednak okazały się zbyt duże…











