A więc jednak rzymianie! AS Roma wygrywa z Feyenoordem 1:0 i zostaje pierwszym historycznym triumfatorem Ligi Konferencji UEFA. Tym samym Jose Mourinho staje się pierwszym w historii szkoleniowcem, który wygrał Ligę Mistrzów, Ligę Europy i Ligę Konferencji. Co więcej, Portugalczyk wygrał wszystkie pięć finałów europejskich pucharów. Strzelcem jedynej bramki został Nicolo Zaniolo. To był historyczny wieczór!
Przed samym spotkaniem wszyscy się zastanawiali, czy Feyenoordowi nie zabraknie doświadczenia. Arne Slot postawił na skład, w którym średnia wieku wynosiła zaledwie 24 lata i 176 dni. Z drugiej strony stał przecież wielki Jose Mourinho. Dla Portugalczyka był to piąty finał europejskich pucharów i do tego starcia podchodził jako niepokonany. Co więcej, trzeba przede wszystkim zauważyć, że czysto sportowa klasa przed pierwszym gwizdkiem sędziego była po stronie rzymian.
AS Roma z niemałymi problemami, ale za to zabójczo skuteczna
Wydawało się, że rzymianie będą chcieli szybko strzelić bramkę i później już tylko kontrolować boiskowe wydarzenia. Jednak Feyenoord w tym sezonie przyzwyczaił nas do wysokiego pressingu i ofensywnej gry. Wielki finał początkowo nie splątał mu nóg i to Holendrzy od samego początku dyktowali warunki gry, a Roma musiała cierpliwie czekać na swoje szanse. Piłkarze Mourinho głównie szukali długich podań, które zazwyczaj były niedokładne lub lądowały poza boiskiem. Mimo pewnych problemów z czasem „Giallorossi” zaczęli łapać rytm meczowy i spokojniej rozgrywać piłkę.
W 15. minucie boisko musiał opuścić Henrikh Mkhitaryan. Ormianin miał ostatnio spore problemy zdrowotne, lecz Mourinho postanowił dać mu szansę w wielkim finale. Niestety, ale doświadczony pomocnik najwidoczniej nie był gotowy do gry na takiej intensywności i zaledwie po kwadransie musiał zmienić go Sergio Oliveira. Portugalski szkoleniowiec ewidentnie się przeliczył w swoich przypuszczeniach i praktycznie oddał jedną cenną zmianę za darmo.
Tempo spotkania ewidentnie zwolniło. Roma próbowała spokojnie operować futbolówką, natomiast Feyenoord przy każdej możliwej sposobności chciał przenieść piłkę pod bramkę rywala. Przez to drużyna Slota narażała się na kontrataki i po jednym z nich Gernot Trauner był zmuszony faulować Tammiego Abrahama na żółtą kartkę. Od tego momentu austriacki stoper musiał być niezwykle uważny, gdyż każde kolejne przewinienie zbliżało go do przedwczesnego zakończenia spotkania.











