Już drugi rok z rzędu zespół AS Monaco zamiast przodować tabeli, znajduje się na jej dnie. Mimo beznadziejnej dyspozycji drużyny dalej wielu ludzi wierzy w ten klub. Nie ma się czemu dziwić, jego sternikiem jest jeden z najlepszych trenerów Ligue 1, a sam klub przeprowadził solidne wzmocnienia. Problemem jest to, że wraz z przyjściem tych wszystkich piłkarzy nie doszła jakość drużynowa.
Niezaznajomieni z sytuacją klubu z ubiegłego sezonu mogą dziwić się temu, co dzieje się tam obecnie. Dzisiejsza słabość jest jedynie residuum problemów właściciela klubu oraz braku wyciągniętych wniosków z zeszłorocznej klęski.
Problemy Rybołowlewa
Właściciel AS Monaco po przejęciu klubu stał się dla niego zbawieniem. Zespół z Księstwa znajdował się wtedy w straszliwym dołku. Monakijczycy dryfowali na granicy 2. i 3. poziomu rozgrywkowego, bez większych szans na powrót do elity. Rosjanin postanowił wpakować w swój nowy biznes ogromne ilości pieniędzy, co pozwoliło na powrót Monaco do grona Ligue 1, a nawet przyniosło mu mistrzostwo kraju w 2017 roku.
Kibice nieznający sytuacji panującej w klubie dalej uważają ten zespół za jednego z potentatów ligi, bazując na osiągnięciu sprzed trzech lat. W piłce nożnej czas płynie o wiele szybciej, a na przykładzie AS Monaco doskonale widać, jak wiele może się zmienić. Skład, który wówczas sięgał po tytuł mistrzowski, jest już jedynie wspomnieniem. Filary tamtej ekipy zostały rozsiane po najróżniejszych częściach Europy. Na palcach jednej ręki można policzyć kluczowych zawodników, którzy pozostali jeszcze w szeregach monakijczyków.
Monaco całkowicie zmieniło wówczas swoją politykę transferową. Przestano wydawać ogromne pieniądze na wzmocnienia, a w zamian zaczęto zarabiać na zawodnikach, którzy byli w klubie. Proces ten nie trwał długo, ponieważ w zaledwie dwa lata drużyna została niemal całkowicie odmieniona. Tak odważna decyzja nie wzięła się z kaprysu Rybołowlewa, ale raczej z braku alternatywnego wyboru. Właściciel klubu w wyniku wyroków sądów zaczął tracić coraz większą część swojego majątku, a do kas klubu zaczęła zaglądać FIFA z nowo wprowadzonymi zasadami Finansowego Fair Play.
Przy tak nawarstwiających się opałach mogła paść tylko jedna decyzja – sprzedajemy! Samo pozbywanie się największych gwiazd nie było gwoździem do trumny tego klubu. W futbolu znamy wiele przypadków zespołów utrzymujących się z oddawania swoich piłkarzy do lepszych ekip, a mimo to takie kluby cały czas utrzymują się na topie. Największą wadą Monaco okazał się brak jakichkolwiek alternatyw dla odchodzących zawodników. Ludzie powołani do klubu przez Rosjanina są jego zaufaną gwardią, ale nie mają zbyt dużego pojęcia o futbolu.











